Naprawdę masz wątpliwości, że to nie były harcerzyki? Nie muszę kierować się jakimiś domysłami Dukaczewskiego, czy innych, aby nie pamiętać co się wtedy działo i jakie problemy były chociażby w Afganistanie. Zapomniałeś o wrzucaniu fotek "agentów" na naszą klasę zaraz po przyjeździe do Afganistanu i tym jakie były reakcje sojuszników?
Tak to skomentował wtedy Macierewicz:
http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kra...sie,53458.html
Zakładam, że ani ja, ani Ty nie jesteśmy ekspertami od SS, więc posłużę się komentarzem ze strony, która na pewno nie ma nic wspólnego z obozem rządzącym, a dosyć mocno pokrywającą się z moją opinią (z kilkoma uwagami) na temat zmian w WSI, jak i działań samego Macierewicza.
http://www.pardon.pl/dyskusja/1188747
Cytat:
Aneks do raportu o WSI: interpretacje, a nie fakty
Prezydent Lech Kaczyński zapowiedział w wywiadzie dla "Newsweeka", że nie opublikuje aneksu do raportu z weryfikacji WSI w wersji, w jakiej go otrzymał. Według prezydenta w dokumencie są takie fragmenty, w których "fakty zastąpiono interpretacjami". "Nie opublikuję raportu w tej wersji" - powiedział Lech Kaczyński tygodnikowi "Newsweek", pytany czy ujawni przygotowany przez Antoniego Macierewicza aneks do raportu o WSI, który trafił do niego w listopadzie zeszłego roku. "Aneks miejscami jest bardzo interesujący, ale zbyt wiele jest tam fragmentów, w których fakty zastąpiono interpretacjami (..)
Cóż - jeżeli ktokolwiek miał jeszcze wątpliwości co do rzetelności pisaniny Antka Policmajstra, prezydent już postarał się te wątpliwości rozwiać. Konkludując: mało faktów, dużo interpretacji. W tym kontekście wnioski odnośnie merytorycznej zawartości raportu w sprawie Nangar-Khel (właściwie Sha-Mardan) nasuwają się same.
Powstaje jednak pytanie, dlaczego ludzie, których kompetencje w kontekście owoców ich pracy podważa nawet ewidentnie pro-Pisowski prezydent, zajmowali najwyższe stanowiska w administracji publicznej. Nie dość, że stanowiska wysokie, eksponowane, to jeszcze o kluczowym znaczeniu dla obronności państwa. Trudno tej krytycznej opinii co do treści aneksu do raportu z likwidacji WSI nie odnieść do całokształtu działalności imć Macierewicza jako likwidatora WSI (de facto likwidatora by nie powiedzieć kata wojskowych służb specjalnych w całości).
Nie od dziś wiadomo, że pierwsza część raportu z likwidacji WSI była wielce szkodliwa dla polskich służb specjalnych. Pomijając beletrystyczne momentami treści raportu, należy zwrócić uwagę na dwa aspekty: ujawnienie danych funkcjonariuszy i współpracowników WSI (zarówno prawdziwych, jak i domniemanych, zarówno aktywnych, jak i uśpionych czy emerytowanych) oraz ujawnienie procedur operacyjnych i szkoleniowych. Te dwie kwestie stały się gwoździem do trumny skutecznych działań wywiadu i kontrwywiadu wojskowego, a zdaniem niektórych obserwatorów naraziły współpracowników polskich służb na dekonspirację
z wszelkimi tego konsekwencjami. Publikacja raportu skutkowała również koniecznością wypracowania od podstaw procedur szkoleniowych i operacyjnych w polskich służbach.
Nie zamierzam tu oceniać, czy działania te były słuszne, czy nie. Na pewno były szkodliwe, nie tylko z uwagi na fakt, że ujawniono metodologię pracy służb i ich współpracowników. Polska stała się pośmiewiskiem służb specjalnych na całym świecie, co kompletnie rozwiało resztki zaufania sojuszników do fachowości naszych służb, zwłaszcza w kontekście nie udowodnionych spekulacji dotyczących ich rzekomo przestępczej działalności. W całym tym bałaganie zapomniano o tym, że nie można było wszystkich funkcjonariuszy WSI wrzucić do worka z napisem przestępcy, co potwierdza chociażby fakt pozytywnej weryfikacji znacznej ich liczby przez komisję weryfikacyjną.
Konstytucyjność przepisów dotyczących likwidacji WSI została podważona, szczególnie w kontekście ograniczenia prawa do obrony i złamania zasady domniemania niewinności. Funkcjonariusze WSI zostali zmuszeni do udowadniania swojej niewinności, podczas gdy należało im udowodnić winę. System weryfikacji z wielu względów okazał się niewydolny, co spowodowało konieczność zwolnienia wielu funkcjonariuszy, wypłacenia im odpraw i przyznania świadczeń emerytalnych. Koszty takiego działania były ogromne, ale nie można ich ograniczyć do sfery finansowej. Wojskowe służby specjalne straciły wielu fachowców, których lojalność była niepodważalna, ale wadliwe przepisy zmusiły ich do odejścia. Ich następcy często ledwie po kilkunastu godzinach szkolenia nie byli w stanie zapełnić powstałej w ten sposób luki.
Fachowość nowo przyjętych funkcjonariuszy podważali nie tylko polscy dowódcy misji ekspedycyjnych, ale również sojusznicy, którzy jak w przypadku sprawy ostrzału Sha-Mardan zalecali usprawnienie osłony wywiadowczej i kontrwywiadowczej polskich kontyngentów. Krytyczne opinie dowództwa ISAF co do funkcjonowania służb specjalnych przy PKW Afganistan pozostały, niestety, bez echa.
Główny sprawca (by nie powiedzieć winowajca) zamieszania jest dziś posłem, ale w dalszym ciągu zajmuje się wojskowymi służbami jako autor aneksu do raportu z likwidacji WSI. Kilka procesów przegranych przez Ministerstwo Obrony Narodowej wskazuje na to, że przynajmniej część informacji zawartych w raporcie z likwidacji WSI okazało się czystymi pomówieniami. Niestety, likwidator WSI działał jako funkcjonariusz publiczny w rozumieniu art. 417 Kodeksu cywilnego, co skutkuje przerzuceniem odpowiedzialności za jego działania na statio fisci polskiego państwa, czyli Skarb Państwa w tych sprawach reprezentowany przez Ministerstwo Obrony Narodowej. Pozwy kierowane imiennie przeciwko panu Macierewiczowi podlegały odrzuceniu, gdyż korzystając z ochrony przewidzianej art. 417 k.c. nie ponosi on osobistej odpowiedzialności za swoje działania na stanowisku likwidatora WSI. Odszkodowania i zadośćuczynienia przyznane pomówionym osobom przez sądy wypłacane są wiec z państwowej kiesy, czyli z naszych podatków.
Szumne zapowiedzi obecnego rządu w kwestii wezwania pana Macierewicza do uregulowania należności przyznanych przez sądy wskutek jego bezprawnych działań jak na razie pozostały pustymi słowami. Odpowiedzialności karnej pan Macierewicz na razie nie poniesie, bo prokuraturze nie śpieszy się z wyjaśnieniem sprawy, zaś sam zainteresowany korzysta jak na razie z immunitetu poselskiego. Ciekawe tylko, ile kolejnych spraw sądowych zawiśnie przed sądami w związku z ewentualną publikacją aneksu do raportu...
|