Bóg Trybun (objawion) napisał(a):

Strasznie drażnią mnie te klisze myślowe typu: żeby strzelić, trzeba piłkę dostarczyć napastnikowi, żeby grać ofensywniej, trzeba grać szybko, trzeba postawić na przynajmniej parę napastników, trzeba rzucać ile wlezie prostopadłych pił [...].
Przede wszystkim trzeba wycisnąć maksimum z zawodników, których ma się w kadrze. Tak, by mieć wachlarz możliwości = możliwość pozorowania, szachowania rywala a nie jeden wyklepany schemat. Dlaczego Probierzowi wycisnąć maxa się nie udało to już inna sprawa.
|
Bocznych obrońców też nie mamy. Jest wiecznie kontuzjowany Jovanovic, jest rezerwowy z Ruchu - Burliga. Jest rezerwowy z Danii - Fredriksen. To nie jest ten poziom by napędzać akcję drużyny walczącej o medal Ekstraklasy. Jedyni Maor i Cwetan to zawodnicy, którzy gwarantują przyzwoity poziom. Ivica i Gordan mają przebłyski, ale to nie jest to czego się od nich oczekuje. Reszta to ligowi przeciętniacy. Dlatego nie mamy nic więcej niż miejsce tuż nad strefą spadkową.
Szybki napastnik, który potrafi rozciągnąć obronę jest nam moim zdaniem niezbędny. Jak był jeszcze Brożek, to Wisła miała sporo sytuacji sam na sam. Teraz tego po prostu nie ma, albo i jest bardzo, bardzo rzadko. Zobacz co się stało od momentu odejścia Brożka. Ja sobie nie przypominam nawet z 10 sytuacji, żeby po prostopadłym podaniu nasz zawodnik zgubił obronę, wyszedł na pozycję i sam na sam. To jest jedna z przyczyn, dlaczego tak kuleje ofensywa.
Jest kreatywny pomocnik dysponujący świetnym prostopadłym podaniem, aż prosi się o takiego zawodnika który potrafi wyjść na pozycję, na szybkości. Bez tego elementu nasza gra jest bardzo statyczna. Ile my sobie stwarzamy okazji na mecz? jedną, dwie

Tyle to sobie stwarza nawet Podbeskidzie.