Marszałek napisał(a):

Bo od dawien dawna widać, że Wisła kręci się wokół tych samych zawodników i trenerów. Pisze o potencjale. Zmieniają się tylko nazwiska. Jedyny, który się wybija spośród tej sterty nazwisk, które przewijają się przez nasz klub to Melikson. I może tez taką osobą będzie Frederiksen.
Dlatego nie robi na mnie wrażenia kolejne zwolnienie trenera, czy pozyskanie zawodnika.
|
Ty tak serio z tym Frederiksenem

Mam świadomość, że kibice Wisły mają tendencję do wywyższania poziomu nowo co zakupionych zawodników zanim go jeszcze na boisku zobaczą. Ale Frederiksena to my już kilka razy widzieliśmy. i o ile motorycznie to on może się jeszcze poprawić to ani nie jest trudny do przejścia na swojej pozycji, ani dośrodkowania nie ma, technika też nie zachwyca. Więc jakim cudem stawiasz gościa klasy Pajica obok Meliksona?
W tym poście chciałbym się jednak odnieść bardziej do kwestii grania "przeciw/na złość" trenerowi. Jest to wg. mnie kompletna bujda wyssana z palca. Nie pisze tylko w kontekście sytuacji w Wiśle Kraków, ale raczej o ogóle. Proszę zrozumieć, że zawodnicy nie grają tylko dla trenera, kibiców, klubu, ale graja PRZEDE WSZYSTKIM dla siebie.To jak grają odbija się potem na ich przyszłości sportowej , w tym czy innym klubie. Naprawdę na złość to sobie mogą 13-15 letnie dzieci robić, to są natomiast dorośli ludzie. Z resztą dobrego przykładu nie należy daleko szukać. W Śląsku od konfliktów z trenerem aż kipiało i to takich naprawdę poważnych. i co? Zdobyli mistrzostwo. Teraz przyszedł nowy trener. Czasu skonfliktować się chyba jeszcze nie miał, a wyniki nie lepsze. Więc może warto skończyć te mityczne historyjki o graniu przeciwko trenerowi.
Owszem, trener może nie mieć pozytywnego wpływu na drużynę, może nie umieć zmotywować czy wprowadzić dobrego ducha do zespołu, ale to już jest inna kwestia niż zabawa zawodników typu "na złość mamie odmrożę sobie uszy".
Pozdr.