Arked napisał(a):

|
Zadaniem zawodnika grającego na szpicy nie jest kreatywność i gra z polotem. Od tego są boczni pomocnicy, środkowi pomocnicy czy cofnięty napastnik. Genkov ma być jak najczęściej w polu karnym, czekać na okazje do strzału i ewentualnie zgrywać piłki. A dobrych podań to on praktycznie nie dostaje. Nawet dwie bramki które strzelił w lidze to były dość ekwilibrystyczne strzały.
|
Napastnik nazywany jest często snajperem i musi mieć tą zimną krew i instynkt łowcy. W niedzielę byłem na meczu ligowym klasy B. Obrońcy w słusznym wieku, z brzuszkami od piwa, nie nadążali za piłką i co chwila dochodziło do sytuacji strzeleckich. Jeden taki prezent dostał napastnik, znalazł się w sytuacji sam na sam z bramką, nie zachował zimnej krwi i z całej siły z 10 metra przyładował na róg obok słupka. A na deser najlepsze: głos z trybun "Liniowy! Spalony! Biegać Ci się nie chce?!" odpowiedź sędziego: "jakby ranga zawodów była inna, to bym biegał" Czy o takiej parodii tutaj piszemy? To chyba nie ta klasa, i wymagania stawiane napastnikowi powinny być chyba większe? Kreatywność polot, lub jak wolisz ślepy instynkt strzelecki (jak zwał tak zwał) - to coś co trzeba mieć...