|
Zgadzam się, że największym problemem zespołu jest to, że ta drużyna to zlepek indywidualności - taka filozofia grania została zaszczepiona przez Maaskanta i tutaj leży przyczyna. Gdy drużyna tworzy zgrany kolektyw to nawet jak odejdzie 2 - 3 podstawowych zawodników to nowi, którzy wskakują na ich miejsce muszą się do niej dostosować a i trener ma łatwiej, żeby im przekazać, co mają robić na boisku. U nas w poprzednim sezonie jak były skrzydła w postaci Małeckiego i Kirma to jakoś to jeszcze wyglądało - ale stylu już wtedy nie było, gra Wisły w ataku wyglądała słabo, opierała się głównie na indywidualnych akcjach, ilość sytuacji tworzonych podczas meczu była niewielka (Pan Kazimierz Moskal próbował to zmienić ale szybko i w skandalicznych okolicznościach go pożegnano).
Długo zastanawiałem się, jaka jest przyczyna tego braku zespołowości i wychodzi mi na to, że to efekt treningów Maaskanta na który nałożyły się dodatkowo dziwne pomysły Probierza (gramy "dzidę" na Genkova).
PS. Taktyka na kolejne mecze: "przegubowiec" Lenczyka i jak najprostsze schematy, bo na inne ta drużyna na razie jest za cienka.
Ostatnio edytowane przez dulli78 : 02.10.2012 o godz. 00:34.
"Czuć się w klubie swoim, jak w domu ojczystym, oddychać pełną piersią, podkreślać na każdym kroku swój czysto-narodowy, a w czasach zaborczych także niepodległościowy charakter"
|