fialo napisał(a):

|
Tragedia to co oni sobą reprezentują. Zero walki i ambicji, nawet nie chodzi o to, że są słabi. Oni po prostu nawet nie walczą. Naprawdę. A jak się widzi takiego Frederiksena, który przyjmuję piłkę lecącą pół godziny w taki sposób, że ona ucieka później na aut, a gość zarabia takie pieniądze o których się nam przeważnie nie śni, to żal ogarnia, że się nie wybrało jego zawodu. Dramat, dramat, dramat.
|
Piłka nożna to nie jest sport walki. Przegrywamy nie dlatego, że nie walczymy. Przegrywamy ponieważ:
- Nie potrafimy wyprowadzić piłki spod własnej bramki.
- Nie posiadamy żadnych sensownych schematów rozgrywania piłki pod bramką przeciwnika i nie stwarzamy sytuacji.
- Nie posiadamy żadnych klasowych zawodników w bocznych sektorach boiska, którzy potrafiliby dośrodkować piłkę jak choćby robi to 35-letni Kosowski.
- Nie posiadamy wystarczająco dobrych egzekutorów stałych fragmentów gry.
- Jakość podań większości zawodników stoi na bardzo słabym poziomie.
- Jeden zawodnik, który robi różnicę w środku pola i ma dobre prostopadłe podanie marnuje się na skrzydle (Melikson), a drugi mało co gra różnych powodów (Chrapek).
- Totalny brak zgrania w obronie powoduje chaos w naszej grze defensywnej i żenujące błędy.
To są przede wszystkim powody dramatycznie słabej gry Wisły. Ta beznadzieja może rodzić zrezygnowanie czy zagubienie piłkarzy na boisku co jest odczytywane jako brak zaangażowania. Jest to jednak skutek słabej gry, a nie jej przyczyna.