http://www.rp.pl/artykul/585939,9363...mal-slowa.html
Oresta mi szkoda, mam duży szacunek do niego. Na arenie międzynarodowej, o czym już pisałem, nie radził sobie. Potrafił jednak stworzyć na naszym podwórku coś z niczego, a w dodatku nie pozwalał sobie wchodzić na głowę domorosłym prezesom.
Szkoda, że z takiej głupoty (nagranie) wszystko się posypało, bo Levy nie jest raczej tym zagranicznym trenerem, który by robił w Ekstraklasie różnicę.