Do kogo pretensje w sprawie typowej dla polskich drużyn rozprzedaży przed LM? Śląsk miał kadrę jaką miał, dosyć średnich kopaczy jak na MP, więc i tak jego szanse na awans były iluzoryczne nawet gdyby utrzymał kadrę z wiosny. Problemem prawdziwym nie było to, że nie mają jak powalczyć o LM, a to że finansowanie tego klubu jest zagrożone, gdyż klub mając jedynie wsparcie miasta przy takim poziomie wydatków nie jest w stanie funkcjonować. Tam potrzeba jasnych decyzji. Albo schodzą z kosztami do poziomu Bełchatowa, czy Podbeskidzia sprzedając połowę zawodników zimą, bądź rezygnując z tych, którzy mają kontrakty na poziomie Legii, Wisły, czy Amiki albo za wszelką cenę szukają kogoś kto przejmie schedę po Solorzu, który zakręcił kurek z pieniędzmi tak jak ITI u nas.
Sytuacja jest tożsama z Legią. ITI nie płaci ani grosza od ponad roku. Solorz nie płaci od pół roku i ma nie płacić przez kolejne dwa lata.
Trafnie sytuację Śląska podsumowała o dziwo GW.
Cytat:
Niepewna przyszłość finansowa Śląska. Mistrz w dziurze bez dna
Na razie nikt nie chce zapłacić 80 mln zł za teren obok Stadionu Miejskiego we Wrocławiu. To komplikuje finanse piłkarskiego Śląska, gdyż część pieniędzy z przetargu miała trafić do klubu i poprawić kiepską sytuację finansową mistrzów Polski.
W minionym tygodniu nie został rozstrzygnięty przetarg na sprzedaż działki obok Stadionu Miejskiego. Władze Wrocławia wyceniły ziemię na 80 mln zł, ale nie zgłosił się żaden kupiec. Choć wcześniej przedstawiciele magistratu zapewniali, że to jedna z najatrakcyjniejszych działek inwestycyjnych w kraju, której pozyskaniem interesuje się wielu kontrahentów. Na razie ten scenariusz się nie potwierdził.
Kiedyś właścicielem działki był Śląsk. Współwłaściciel drużyny Zygmunt Solorz planował wybudować tam galerię handlową, która w założeniach miała finansować działalność klubu. Nic z tego nie wyszło. Do wiosny 2011 roku powstał jedynie wykop pod fundament i miasto zerwało umowę. Ale Solorz postawił warunek - chce odzyskać pieniądze, jakie włożył w prace przygotowawcze i wykop fundamentu. Nieoficjalnie mówiło się, że może to być nawet kilkanaście milionów złotych. Jednocześnie przedstawiciele właścicieli klubu informowali dziennikarzy, że te miliony biznesmen przeleje do Śląska. Jak tylko grunt zostanie sprzedany.
Fiasko pierwszego przetargu na działkę niekorzystnie wpływa na sytuację Śląska. Pieniądze z transakcji nie trafią do klubu, poza tym nieco skomplikowała się sprawa pożyczki, jakiej w kwietniu tego roku miasto udzieliło Śląskowi. Klub utracił wówczas płynność finansową i błyskawicznie trzeba było go ratować. Do kasy Śląska magistrat przelał 12 mln zł - 6 mln od siebie i drugie 6 mln za biznesmena Zygmunta Solorza. Gmina Wrocław wraz z Solorzem jest współwłaścicielem Śląska.
Scenariusz pomocy dla Śląska zakładał, że pożyczone pieniądze do końca roku zostałyby za zgodą obu właścicieli przeksięgowane na podniesienie kapitału zakładowego spółki. A 6 mln pożyczki Solorz miał oddać Wrocławiowi do końca roku, właśnie ze sprzedaży gruntu obok stadionu.
- Rzeczywiście, zakładano, że pan Solorz odda pożyczkę z pieniędzy za działkę. Ale mamy umowę, z której wynika, że bez względu na wszystko musi oddać te 6 mln do końca tego roku - zaznacza Włodzimierz Patalas, sekretarz miasta i członek rady nadzorczej Śląska.
W kwietniu Śląsk otrzymał 12 mln zł z miasta, a w sierpniu dodatkowe 2 mln przekazane z budżetu na promocję. Jednak klub miał dużo zobowiązań - w pewnym momencie konto zablokował komornik, spłacał długi, wydawał pieniądze na bieżącą działalność i pieniądze powoli się kończą. Drużyna nie awansowała do fazy grupowej Ligi Mistrzów ani Ligi Europy, więc z rywalizacji w europejskich pucharach nie zarobiono wielkich sum. Teraz okazało się, że nie będzie pieniędzy ze sprzedaży gruntu przy stadionie.
Co gorsze, Śląsk nadal nie spłacił wszystkich swoich zobowiązań.
- Nie wypłaciliśmy jeszcze piłkarzom premii za mistrzostwo - mówi Michał mazur, rzecznik prasowy Śląska. - Nie mieliśmy uregulowanych też premii za trzy wygrane mecze, ale z moich informacji wynika, że te pieniądze właśnie są przelewane na konta zawodników.
Premia za wywalczenie mistrzostwa Polski to 2 mln zł do podziału na drużynę.
Problemy mistrzów Polski komplikuje fakt, że miasto nie chce już dalej "pompować" milionów w klub, a Zygmunt Solorz na dwa lata wstrzymał finansowanie drużyny. Spłaca 16 mld zł kredytu zaciągniętego na zakup Polkomtela i nie ma kasy na futbol.
Co dalej z finansowaniem Śląska?
Patalas: - Pieniędzy wystarczy do końca października. A potem zobaczymy. Wkrótce muszę się spotkać z Józefem Birką i ustalimy, co robimy dalej, jaki pan Solorz ma plan finansowania Śląska.
Z Józefem Birką nie udało nam się wczoraj skontaktować.
Kolejny przetarg na grunt zostanie przeprowadzony w listopadzie. Miasto najprawdopodobniej obniży cenę działki. Zgodnie z planem zagospodarowania przestrzennego w "dziurze" mogłyby powstać: galeria handlowa, biurowiec, muzeum, kościół, hotel, hala sportowa czy lądowisko dla śmigłowców.
|