Mareq napisał(a):

Jest spoiwem, tylko niewykorzystywanym tak jak być powinno. Jest to również pogląd ludzi dużo mądrzejsi niż ja i posiadających dużo większą wiedzę jak np wspomniany Benedykt XVI. To że obecnie nie jest wykorzystywane tak jak być powinno nie oznacza, że zawsze tak będzie.
Kto się bawi zapałkami na beczce prochu ? Dodatkowym gwarantem poszanowania pewnej odrębności narodów w Europie była by właśnie obawa o reakcję.
Resentymenty między narodami Europy zapewne nie są martwe, natomiast utrzymywanie dorobku historycznego i kulturowego wcale nie musi prowadzić do ich podgrzewania.Co więcej historia konfliktów wewnątrz europejskich powinna być jak najbardziej ,,pielęgnowana''(w sensie nie ulec zapomnieniu) tak aby można było z niej wyciągać konstruktywne wnioski na przyszłość.
Likwidacja barier i uproszczenie możliwości podróżowania/podjęcia pracy/nauki na teranie całej Unii jest osiągnięiciem które nie miało nigdy wcześniej precedensu w historii a jest to również aspekt wpływający na wzajemne zrozumienie między narodami/społeczeństwami europejskimi.
Na marginesie, zasiedlanie przez duże grupy o jednorodnym charakterze etnicznym terenów innego państwa członkowskiego jest czymś zgodnym z obecnym prawem unijnym i póki co nie stało się zarzewiem konfliktu wojennego.
http://www.dziennik.com/wiadomosci/a...laja-dawna-nrd
|
Widze że podchodzisz do tematu hurraoptymistycznie i ewentualne konsekwencje bierzesz na margines. Cały problem jest w tym że nie neguje UE jako strefy wolnego handlu , ułatwień ktore tworzy w podróżowaniu , ułatwień w transakcjach finansowych ,w dostępie do pracy czy nauki. Ale to zupełnie co innego niż tworzenie kuriozalnych federacji paneuropejskich.. Zresztą powtarzasz slogany przed referendalne takie jak likwidacja barier co jest całkowitą nieprawdą: barier, limitów i ograniczeń powstały tysiące. Jest to fakt którego żaden euroentuzjasta nie jest w stanie podważyć więc idea której piszesz jest pusta. Zresztą możemy tu zrobić spis tych barier ale nie wiem czy kilkunastu stron by starczyło.
Co do zasiedlania - akurat wschonie landy NIemiec to jest zły przykład bo tam NIemcy sami szukali ludzi do zasiedlania - ponieważ po zjednoczeniu NIemiec wymiotło stamtąd duzo ludzi juz zresztą się tez budzą z ręką w nocniku - to samo zrbili z Turkami i mają teraz problemy
Co do niewykorzystanego spoiwa religii - chyba o 20 lat za poźno o tym piszesz - stały napływ imigrantów z krajów arabskich i laicyzacja Europy Zachodniej jest nie do zmienienia przez dziesiatki lat to są procesy .Zresztą ruchów w tym kierunku nie ma jakichkolwiek wprost przeciwnie coraz więcej mamy europejskich Palikotów i Szczuk
Mareq napisał(a):

Sam odpowiedziałeś na zadane pytanie.
Samodzielnie żadne państwo europejskie nie będzie równorzędnym graczem w stosunku do Stanów Zjednoczonych, Chin a w przyszłości być może Indii czy Brazylii. Dlatego też Niemcy(fajne mocarstwo które nie ma głosu w RB) będący dosyć mocną potęgą gospodarczą mimo wszystko inwestują w integrację europejską bo wiedzą, że wtedy siła przebicia zostanie jeszcze bardziej wzmocniona.
|
Pierwsza sprawa -a kto będzie miał :cytuję " przewodnią rolę w UE" ? Niemcy nie mają głosu w RB nie z powodu tego ze mają słabszą od kogoś gospodarkę tylko wynika to z sytuacji powojennej i wykluczenia z pewnych kręgów. To się i tak zmienia i Niemcy juz aplikuja do rady stałej więc spokojnie.
Druga sprawa - co to znaczy nie są równorzędnym graczem w stosunku do Stanów czy Chin?. Musiałbyś rozwinąc temat ponieważ pod względem gospodarki Niemcy są w pierwszej czwórce największych gospodarek świata , w pierwszej trójce największych eksporterów na świecie. Oczywiście chcą więcej i szukają frajerów - za parę srebrników zapewne takich znajdują
Mareq napisał(a):

|
Mówimy o perspektywie obywatela. Wymieniłem aspekty które powinny wpłynąć na to , że każda jednostka z osobna nie będzie odczuwała, iż prawo stanowione/władza wykonywana na poziome federalnym jest dyktatem obcych.
|
Powiedz to rolnikowi który nie może sprzedać całego swojego plonu zboża czy buraków. Mleczarzowi który nie może sprzedać całego swojego mleka, rybakowi który nie może łowić i sprzedawać ryb tyle ile by chciał i mógł.Powiedz to stoczniowcowi któremu zamknęli miejsce pracy bo UE zakazała państwu polskiemu wspomóc stocznie. I zadaj sobie dodatkowo pytanie czemu NIemcy i Holendrzy mogli dotować swoje stocznie, czemu kontrole u polskich rybakow są setki razy częstsze niż u skandynawskich (wklejałem tu artykuły)? Dalej uważasz że : "jednostki nie odczuwaja dyktatu obcych" . Powróć do rzeczywistości
Mareq napisał(a):

Czy słabsze państwa zawsze w spornych tematach będą przegrane ?
Błędnie zakładasz, że zawsze będzie istniała stała koalicja silniejszych państw wymierzona w słabszych.
Natomiast tzw sporne tematy będą mogły przebiegać po różnych liniach i państwa o mniejszym potencjale głosowym będą mogły w jednym temacie być w koalicji zwycięskiej a w innym w przegranej.
Przecież teraz również mamy multum spraw(baardzo duża większość) głosowanych tzw. większością kwalifikowaną, czy możesz mi wymienić państwa będące ciągle na pozycji przegranej ?
|
Oczywiście że nie zawsze będzie istniała koalicja wymierzona w slabszych - wystarczy że będzie ona w sprawach kluczowych dla danych regionów . Jest to temat wtórny do efektów jakie już zostały osiągniete - otwarte granice i dotacje na drogi kontra zamknięte i przejmowane stocznie, upadające jednostki rybackie, zakłady mleczarskie, cukrownie
Mareq napisał(a):

Różne państwa mają różne cele, tak jak różne regiony poszczególnych państw mają różne cele, grupy interesów w poszczególnych państwach takoż mają różne cele, partie polityczne mają różne cele, każdy z osobna ma różne cele. Naprawdę interesów na tym świecie jest mnoga liczba i chyba nikt nie ma wątpliwości, że spór odnośnie interesów występuje na wielu różnych płaszczyznach i wedle wielu różnych podziałów.
Istnienie różnych celów poszczególnych części składowych tej potencjalnej federacji, nie neguje możliwości jej istnienia, jeżeli tylko wyodrębni się i zdefiniuje cele których osiągnięcie jest łatwiejsze działając wspólnie(i w porozumieniu )
Kto mówi o wymazaniu granic ? Granice są i będą. Gdzie jeszcze będzie można doszukiwać się istnienia państw narodowych ? W szkołach, języku, kulturze, poszanowaniu tradycji, ponadto w tych wszystkich dziedzinach których przekazanie na poziom unijny byłoby niecelowe.
|
Sam sobie odpowiedziałeś na pytanie : płaszczyzn, celów, potencjalnych źródeł konfliktów jest dużo tak że niebezpieczeństwo jest zbyt wielkie żeby duże dzieci w garniturach bawiły się przy tym zapałkami .Spoiwa nie ma żadnego ( wspólnej historii, języka , religii, kultury ) poza demagogią uprawianą przez wąską acz wpływową grupę ludzi którzy w UE robia wielkie pieniądze.