Był w Rzepie kilka miesięcy temu artykuł bardzo konkretny - rozmowa z jednym z największych importerów kawy w Polsce.
Tematem rozmowy między innymi czemu w Krakowie na Rynku płaci się więcej za kawę niż w większości stolic europejskich. Według właścicieli lokali u nas się płaci za "klimat"
W Zurichu (nota bene chyba najdroższe miasto w Europie) w tym roku płaciłem za kawę 4 franole czyli jakieś 12-14 zeta - już nie muszę chyba porównywać nas do Szwajcarii
EDIT: ja piszę o normalnych lokalach - żadne właśnie sieciówki
