|
Pablo84, federacja europejska to jest narazie tylko koncepcja tak jak wskazal Mareq. I, w mojej, opinii, nie jest to utopijna koncepcja.
Wrecz przeciwnie, sukcesywnie glosy o "ojczyznie europejskiej" przestaja byc tematem tabu, przestaja byc domena grupki fanatykow.
Osobiscie nie jestem takim optymista jak Barroso, i nie wierze ze federacja jest juz na wyciagniecie reki. Wrecz przeciwnie, jak dla mnie to jeszcze kwestia przynajmniej kilkunastu dobrych lat.
Tak swoja droga; bardzo pomocne, przy budowie klimatu na federacje, sa takie programy jak Erasmus. Kazdego roku tysiace studentow uczy sie za granica, poznaja ludzi z roznych krajow europy...
Znalem kiedys Polke ktora pojechala studiowac do Hiszpanii (tzn. z Erasmusa), a mieszkala z niemka i finlandka (mieszkala, albo byly sasiadkami, nie pamietam).
Generacja takich ludzi statystycznie bedzie przychylniej patrzyla na idee "Federacji europejskiej". A przeciesz Erasmusa tylko w samej Polsce robi kilkanascie tysiecy studentow. Policz "erasmusow" z innych krajow i nagle robi nam sie kilkadziesiat tysiecy ludzi wychowanych w idei "europy". I tak kazdego roku. I mowa o ludziach wyksztalconych ktorzy rowow kopac nie beda. A przeciesz takich interakcji jest duzo wiecej.
Europejska Agencja Kosmiczna czy CERN to projekty europy, a nie dwoch czy trzech krajow.
Przeciwnicy zjednoczonej europy nie maja sie co ludzic. O ile europa nie dozna jakiegos nadzwyczajnego kataklizmu niewyobrazalnych rozmiarow, o tyle powoli ale nieublaganie bedzie zmierzac ku Federacji.
Tym bardziej ze konkurencja nie spi; giganty takie jak Brazylia, India, Rosja czy China rosna... i rosnac beda.
Ostatnio edytowane przez Bobek90 : 20.09.2012 o godz. 11:57.
|