Towarzysz Generał napisał(a):

|
Pewnie, że cisnęliśmy. Problem w tym, że nie było z tego klarownych sytuacji bramkowych. Śląsk strzelił bramkę, wycofał się, wyczekał na odpowiedni moment i dołożył drugą. Nie miałbym nic przeciwko żebyśmy w taki sposób wygrywali.
|
Sorry, ale 1 stracona bramka to był totalny przypadek - piłka w dziwny sposób spadła Kaźmierczakowi pod nogi i zasadził ja w bramkę, a później był klasyczny chaos w wykonaniu Śląska polegający na obronie Częstochowy i długim kopie na Gikiewicza.
Tak wygrywać można w TME, ale niestety nie trwa to zbyt długo, wystarczy przypomnięć wiosnę tego roku, kiedy to Śląsk grał z pozycji lidera, a przeciwnicy grali "taktyką Lenczyka". Efekt był widoczny dla wszystkich: 5 zwycięstw 3 remisy 4 porażki, w 12 kolejkach 18 punktów na 36 mozliwych (połowa) czyli środek tabeli.
A resztę w zakresie taktyki Lenczyka pokazały puchary - nie tegoroczne, ale z zeszłego roku, gdzie Śląsk cudem przeszedł Dundee, nie umiał wbić gola LOKO i dostał kalsyczny wpieprz od Rapidu Bukareszt.
Maaskant został wyrzucony w sytuacji, gdy miał kontuzjowaną praktycznie połowę składu, ale przynajmniej cokolwiek z sensem budował. Dzisiaj mam wrażenie, że zebrało się 3 chłopaków 4-letnich i układają klocki lego, tylko zamiast Falcona wychodzi im cały czas ludzik - Yoda i to bez sękatej laski