FraMat napisał(a):

i przeklamuje....
Odstawienie na kilka dlugości było w stylu gry i w taktyce. Porównaj sobie co w tym samym roku w eliminacjach do pucharów grały Wisla i Śląsk
|
Mówisz o męczarni ze Skonto? O bardzo szczęśliwym pierwszym meczu z Litexem? Porażce z Odense? O demolce, którą urządziły nam Twente i Fulham? A może świetne mecze z np. Cracovią, czy Podbeskidziem?
Ponadto zdajesz sobie sprawę, że Śląsk płacił zawodnikom o prawię połowę mniej niż my?
FraMat napisał(a):

|
Własnie pamiętam. Okazaliśmy się gorsi od ćwierćfinalisty LM.
|
Nawet przy 0-4 z Barceloną nie byliśmy tak bezradni...
FraMat napisał(a):

|
Natomiast Śląsk nawet nie postawił się Rapidowi, którego potem na luzie pyknęła Legia
|
Która też płaci swoim zawodnikom prawie dwa razy więcej... Powiesz, że Maaskant odstawia o kilka długości takiego Michaela O'Neilla (wywalczył awans do fazy grupowej LE z Shamrock), bo grał bardziej stylowo?
Na marginesie bardzo chętnie się dowiem jakim stylem grał Maaskant i dlaczego ten styl odstawia na kilka długości styl Lenczyka.
funkykoval napisał(a):

|
Stary akurat byłem na tym meczu i w przerwie mimo stanu 1:0 dla Śląska kibice Śląska przewidywali, że jak Wisła dalej będzie tak cisnąć to jakieś 2-3 bramki wciścnie. Niestety nie duało sie a Gikiewicz z kontry strzelił na 2:0. Wisła w tym meczu grała, a Śląsk robił to co zwykle - bronił się całą drużyną i kontrował. Taki system gry został obnażony już w europejskich pucharach.......
|
Pewnie, że cisnęliśmy. Problem w tym, że nie było z tego klarownych sytuacji bramkowych. Śląsk strzelił bramkę, wycofał się, wyczekał na odpowiedni moment i dołożył drugą. Nie miałbym nic przeciwko żebyśmy w taki sposób wygrywali.