Jakby ktoś chciał się dowiedzieć jak to z Pogonią Szczecin dawniej bywało to polecam
Cytat:
Od 1959 roku szczecińska Pogoń zaczęła występy na boiskach rodzimej ekstraklasy. Wtedy też po raz pierwszy o ligowe punkty zagrała z Białą Gwiazdą.
Miejscem spotkania był Kraków, nie za bardzo tego dnia szczęśliwy dla "Portowców", gdyż ulegli oni podopiecznym węgierskiego szkoleniowca Karolyego Kosy 0-4. Łupem bramkowym podzielili się K. Kościelny oraz S. Adamczyk (obaj zanotowali po dwa trafienia).
W rewanżu Wisła również stanęła na wysokości zadania. Ograła Pogoń na jej placu gry 3-0. Mimo, że w defensywie Białej Gwiazdy nie zagrał tym razem Ryszard Budka, jego równie utalentowani partnerzy Monica i Kawula, wzmocnieni weteranem Snopkowskim stanęli na wysokości zadania, nie pozwalając napastnikom rywala ani raz się oszukać. W ofensywie z kolei błysnął nie pierwszy raz Marian Machowski (dwa gole), którego w snajperskich popisach wsparł Andrzej Sykta (mianowany na Machowskiego naturalnego następcę).
W latach 60-tych krakowianie jeszcze wyżej ograli Pogoń. 24 lipca 1960 roku zaaplikowali jej pięć goli, zachowując przy tym czyste konto. Bohaterem owej wyjazdowej kanonady był Andrzej Sykta - autor "hat-tricka". Jednak trzy lata i cztery miesiące później nadmorska drużyna wzięła srogi rewanż, gromiąc Wiślaków w Szczecinie 6-0. Mecz ten miał miejsce trzy dni po tym jak 4-0 ograł BG Górnik Zabrze. Wszystko to działo się w sezonie 63/64, fatalnym w trójkolorowej historii, bo po raz pierwszy skazującym Wisłę na spadek do niższej ligi.
|
Więcej na
Mini historia potyczek z Pogonią