Dariook napisał(a):

|
Charytatywnie to dzialal Wojciechowski a nie Cupial. Pozyczka to nie darowizna splacic trzeba.
|
Akurat pożyczka od właściciela w spółce prawa handlowego to prawie jak darowizna - w tym sensie, że nie jest czynnikiem ryzyka dla działalności i może być w każdej chwili skonwertowana na kapitał.
Problemem Wisły nie jest zadłużenie, problemem jest zdolność do generowania żywego pieniądza, ergo zdolność do bieżącego finansowania działalności. W takim układzie kosztów (głównie płacowych) , jaki był w ubiegłych latach jest to niemożliwe.
Pamiętajmy o jednym - fatalne finanse nie są problemem jedynie Wisły. Dotyczy to całej pierwszoligowej polskiej piłki. Nie ma klubu, który byłby finansowo zdrowy, nie ma też klubu, który samodzielnie, bez dobrego wujka (wujków) byłby w stanie przetrwać. W polskiej ekstraklasie poszły z dymem setki milionów złotych w ostatnich latach (let's say dziesięciu) i musiało się to tak skończyć.
Popatrzmy na przykłady :
- Legia - skumulowana strata ponad 200 mln złotych
- Polonia - Wojciechowski wtopił 60-80 mln
- Górnik - Allianz wtopił ponad 30 mln
- Bełchatów - PGE "zasiliło" na kilkadziesiąt (40?) mln
- Widzew - Cacek "zainwestował" kilkadziesiąt (sam mówi o 60mln)
- Śląsk - już "przejadł" gotówkę od Solorza i Wrocławia (30 mln?)
- Lech - sprawa bardziej skomplikowana, bo dzięki inżynierii finansowo-właścicielskiej Lech czyścił się z długów co najmniej dwukrotnie (w 21 wieku, nie mówię o starych sprawach)
Nawet takie małe i biedne kluby jak Podbeskidzie czy (ostatni) ŁKS dostawały/dostają bezzwrotne zapomogi od miasta.
Polska piłka klubowa finansowo jest trupem. Nie było, nie ma i nie będzie stabilizacji finansowej na poziomach kosztowych dnia dzisiejszego. Oczywiście, możliwy był "sezon konia" i taki trafił się Lechowi dwa lata temu, gdy mieli przychody ponad 70 mln, ale to niczego nie zmienia - rok później był już finansowy dramat...
Zdaję sobie sprawę, że to niewielka pociecha dla kibica Wisły, ale moim zdaniem nie jesteśmy jakimś wyjątkowo źle, nieudolnie zarządzanym klubem. Oczywiście, nie znaczy to że Wisła jest zarządzana dobrze

Ot, warunki biznesowe dla polskiej piłki są takie, że strata finansowana przez "wujków" jest wbudowanym stałym elementem tej układanki.