Arapaho napisał(a):

To jest złe myślenie i widać gołym okiem nie konsultowane z żadnym poważnym przedsiębiorcom. Sztuczne tworzenie miejsc pracy nie może na dłuższą metę zmienić sytuacji ponieważ chodzi chyba o to żeby te miejsca były stabilne a poprzez opresyjne działanie państwa (poprzez ściąganie haraczu od uczciwych przedsiębiorców w formie podatków od niezapłaconych faktur i opłacania składek ZUS przy zerowych dochodach-czasami nawet stratach) są to tymczasowe miejsca - co z tego że cię zwolnia przez rok z podatkow za pracownika jak po tym roku nie będziesz w stanie go utrzymać. I nie chodzi o to że sobie przedsiebiorcy nie radzą i słabi musza upaść tylko coraz mniej firm stać na kredyty obrotowe na opłacanie nienależnych podatków
Projekty o których piszesz elektrownia atomowa czy gaz łupkowy - to projekty bardzo specjalistyczne dla ograniczonego grona fachowców w dużej mierze dla zagranicznych firm. Do tego energia atomowa to niebezpieczna "zabawka' z której wycofuje się prawie cały zachodni świat. Niemcy tworzą plan 2016 a USA przeznacza 640 tyś hektarów przeznaczonych na energie odnawialną http://www.systemykomfortu.pl/energi...ergi-odnawialn
|
Oj kolega chyba makroekonomi się nie uczył. Podstawą działania w kryzysie jest polityka antycykliczna (tzn: wspomaganie rozwoju tam gdzie wzrost ekonomiczny słabnie i hamowanie rozwoju wtedy gdy następuje przegrzanie). I jak sądze właśnie tego typu działania miał na myśli JK proponując aktywizację rynku pracy. Generalnie jest tak (i to jest fakt stwierdzany od wieków i na wszystkich kontynentach) że w momencie wyjścia z kryzysu (a więc w największym skrócie zwiększenia się popytu a co za tym idzie również sprzedaży, zysków, poprawy płynności i dostępności kredytów) działania jak je nazywasz "sztuczne" przestają być potrzebne bo gospodarka zaczyna funkcjonować bez potrzeby "wspomagania" przez rząd. I w tym momencie można podjąć działania "strukturalne" (to znaczy zmieniające strukturę gospodarki) które jak sadzę miałeś na myśli w swoim poście. Tyle tylko że tak jak wspomniałem, działania o których mówił JK w zakresie wzrostu zatrudnienia mają być w zamyśle działaniem antycyklicznym.
Wstępne szacunki mówią że rozwój wydobycia w Polsce gazu łupkowego jest w stanie wygenerować około 200k nowych miejsc pracy. I to bynajmniej nie tylko dla "specjalistów" (w USA w tym momencie szacuje się że dzieki łupkom powstało tych miejsc kilka milionów). Podobnie z energetyką jądrową: sama budowa da zatrudnienie tysiącom ludzi (i to bynajmniej nie tylko fizykom jądrowym ale głównie polskim budowlańcom) i dziesiątkom tysięcy podwykonawców i dostawców. Jesli chodzi o "ryzyko" energetyki jądrowej to taka Francja ma z niej około 80% energii i "ryzyka" jakoś nie widzi, Niemcy po przeliczeniu kosztów przejścia na "energie odnawialną" zaczynają rozważać "wycofanie się z wycofania" z energii jądrowej a w USA jednym z głównych punktów krytyki Obamy w kampanii wyborczej jest jego idiotyczny pomysł rozwoju "odnawialnych źródeł energii". Jeśli Polska ma się rozwijać to potrzebuje taniej energii a na chwile obecną możemy otrzymać ją tylko z atomu.