Wyświetl pojedynczy post
rafkur
Socios Wisła Kraków
 
 
Od: 10.2007
Skąd: Kraków

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#42
Stary 01.09.2012, 08:07
Największym problemem naszego klubu czyli również de facto bohatera tego tematu jest brak jakiegokolwiek racjonalnego planu. Drużyna piłkarska to w założeniu ma być biznes. Popatrzmy na to co się działo w "erze Cupiała":
Zaczęło się od wpompowania kasy i podkupienia pracowników od konkurencji. Ok, tak zaczyna wiele firm działających w jakiejkolwiek branży. Po pierwszych sukcesach radość, i pierwsze wyprzedaże. Tak jakby firma X zajęła jakiś istotny kawałek rynku i w tym momencie postanowiła wymienić swoich przedstawicieli handlowych na nowych, średnio sprawdzonych a wcale nie gorzej opłacanych od poprzednich. Pierwsza porażka, nazwijmy to przegrany bardzo ważny kontrakt i wymiana dyrektora handlowego na nowego. I tak się to kręci. Między czasie przez powiedzmy 10 lat, przez firmę przewijają się całe zastępy bezrobotnych z urzędu pracy. Na dzień dobry dostają całkiem solidną kasę oraz gwarancję zatrudnienia na kilka lat. Każdorazowe wypowiedzenie umowy skutkuje wysoką odprawą. Jak długo ma to pociągnąć? Oczywiście w firmie są święte krowy, które nie robią nic ale ciągną kasę co miesiąc. Pojawia się 25 dyrektor handlowy i pojawia się kolejny zaciąg pracowników. tym razem są to pracownicy znalezieni rano w poniedziałek na Kleparzu i paru Ukraińców, którzy "przedłużyli" wakacje. Tak to się kręci w tej firmie.

Czy to miało szanse wypalić na dłuższą metę? Co zdobyliśmy w erze Cupiała to nasze ( i jego) ale tak działając firma nie ma prawa pociągnąć na topie.

Cóż, wczoraj wychodziłem ze stadionu nie zdegustowany ale smutny. Smutny nie dlatego, że pewnie mistrzostwa nie zdobędziemy. Smutny dlatego, że widzę stracony czas. Był moment, że można było odjechać przynajmniej na rynku krajowym o lata świetlne do przodu. Wisła była pierwsza ale tego nie wykorzystano należycie. Nie miałem specjalnie żalu ani do zawodników, ani do trenera. Jacy pracownicy takie efekty. Większości ambicji odmówić nie można. Pewnego poziomu po prostu nie przeskoczą. Żal mi tylko tego, że mogliśmy być zupełnie gdzie indziej - wystarczyło tylko i aż tyle. Konsekwencji.

PS Pamiętam Wisłę w II lidze. Nie chciałbym jej znów tam oglądać. Z drugiej strony, pewnie takie czy inne "oczyszczenie" w postaci heroicznych bojów o remis ze zbieraninami typu wczorajsza Polonia jest nam wszystkim potrzebne. Byle nie trwało to tyle samo co era sukcesów. Albo i dłużej.
Ostatnio edytowane przez rafkur : 01.09.2012 o godz. 08:22.
Odpowiedz cytując