Krotochwila napisał(a):
Dziś na trybunach wyczuwało się coś niesamowitego. Jakiś dziwny podniosły, poważny ton, którego nie pamiętam od dawna. Mam wrażenie, że ludzie czują koniec pewnej epoki i wszystkie emocje są dużo szczersze i silniejsze niż wtedy, kiedy ogrywaliśmy wszystkich jak leci.
Dobre to było i jestem dziś z Wiślackości dumny jak diabli. Wisła była dziś na trybunach, nie na boisku. I była bardzo, bardzo mocna.
Karta się odwróci. Dobranoc.
|
Otóż to. Kibicowsko moim zdaniem od ok. 3 lat idziemy ostro w górę, silnie, twardo, pewni siebie. Mimo, że drużyna zalicza regres. Ale drużyna z sukcesami, a bez kibiców to przedmiot nic nie warty. Brać kibicowska bez drużyny to perspektywa na przyszłość. Także może jednak patrzmy z optymizmem przed siebie, bo nawet gdy Cupiał zabierze zabawki, to z drużyną będziemy MY. I na tym fundamencie może powstac coś nowego.
Byłem na C, więc meczu w sumie nie pooglądałem za dużo. I dobrze, nie było na co patrzyć. Polecam naszą wspaniałą Dyszkę każdemu, kto lubi poczuć Wiślacki klimat, a przy okazji nie przejmować się grą tych niżej
