Wyświetl pojedynczy post
dynek.pl
Senior Member
 
 
Od: 03.2003
Skąd: Sandomierz/Kraków

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#731
Stary 31.08.2012, 14:18
Znalazlem na innej stronie - calkiem niezle wypunktowane wszystkie patologie:

Cytat:
Mozna by tutaj napisac calkiem powazna rozprawe, co jest przyczyna takiego stanu rzeczy. W dodatku kazdy autor takiej rozprawy mialby inny punkt widzenia. Jednak - moim zdaniem - przyczyny sa nastepujace:

1. Tzw. "polska mysl szkoleniowa" lansowana z uporem godnym lepszej sprawy przez Piechniczka, Engela i spólke - wystarczy poczytac tu i ówdzie, co mówia o treningach w Polsce i za granica pilkarze, którzy wyjechali z Polski do zagranicznych klubów, albo przyjechali do Polski po raz pierwszy grajac uprzednio np. w Hiszpanii, czy Holandii. Mozna tez wspomniec i Euro, gdzie 2 tygodnie pracy naszych "speców" od szkolenia spowodowalo, ze w 50-tej minucie wszyscy oddychali rekawami, choc w swoich ligach za granica zasuwaja 2-3 razy w tygodniu pelne 90 minut i jeszcze potrafia znalezc sie w "11 kolejki". Zas w polskiej kadrze spuchli juz w II polowie, a w pierwszej miotali sie bezladnie po boisku nie wiedzac, co maja robic (choc za granica wiedza doskonale).

2. Fatalne zarzadzanie w klubach - wszystkie kluby - bez wyjatku - nastawione sa na zysk z transferów, a nie z gry i awansu do pucharów. Jesli przypadkiem trafi sie grajek, który 3 razy pod rzad umie celnie podac, to natychmiast jest sprzedawany, a na jego miejsce zatrudnia sie jakas ofiare, która nie miesci sie nawet na lawce rezerwowych w 2.Bundeslidze, czy innej druzynie z konca ligowej tabeli w wiekszosci cywilizowanych pilkarsko krajach. Efekt jest taki, ze tuz przed rozpoczeciem batalii o LE i LM nasze druzyny przystepuja oslabione, zamiast wzmocnione.

3. Dramatyczne zarzadzanie rozgrywkami - w polaczeniu z mega-tandetnymi metodami szkoleniowymi ustalanie rozgrywek tak, by przez pól roku zawodnik nie rozegral zadnego meczu jest prosta droga do katastrofy, czego dowodem jest polska Ekstraklasa. Do tego dochodzi anty-motywacyjny system wynagradzania grajków, którym sie placi horrendalne pieniadze za sam fakt bycia w klubie niczego przy okazji od nich nie wymagajac. I taki grajek przez te pól roku wolnego, zamiast na silowni to bedzie siedzial w klubie nocnym i obrastal sadlem (vide: http://sport.fakt.pl/m/Repozytorium....7650333720.jpg) - tak to wyglada 40-letni "piknik", a nie zawodowy pilkarz. W dodatku reprezentacyjny...

4. Brak systemu szkolenia w klubach - na palcach jednej reki mozna policzyc wychowanków grajacych w klubach na poziomie chocby lawki rezerwowych przecietnej cypryjskiej druzyny. Znakomita wiekszosc polskich zawodników to samorodne talenty znalezione na boiskach w Kozich Wólkach. Te talenty - niestety - gdy trafia juz do klubu na jakims poziomie ligowym wpadaja w cala machine: wysoki kontrakt za nic, obróbka przez polska mysl szkoleniowa i zadnej pomocy psychologa (jak odnalezc sie w roli ksiecia, gdy jeszcze wczoraj bylo sie - powiedzmy - murarzem tylko hobbystycznie grajacym z C-klasie). Jesli taki mlodzieniec mimo wszystko nie daje sie zepsuc polskimi metodami treningu, to sie go sprzedaje (vide Irek Jelen), a jesli sie popsuje, to przechodzi sie nad tym do porzadku dziennego przesuwajac go do Mlodej Ekstraklasy na przyklad, a na jego miejsce sprowadza sie - powiedzmy - Hiszpana, który nie mógl znalezc miejsca nawet w spadkowiczu z Segunda Division.

Nie ludzmy sie wiec, ze druzyny zlozone z takich "odpadów pilkarskich" - w dodatku sprowadzonych tydzien przed rozpoczeciem batalii o LE, czy LM - beda w stanie powalczyc, jak równy z równym z druzynami azerskimi, cypryjskimi o innych krajach nawet nie wspomne. Tam bowiem ta prosta i oczywista prawda juz dawno dotarla: albo gramy w pucharach, albo sprzedajemy zawodników. Tych dwóch zjawisk NIE DA SIE polaczyc.

U nas, albo to jeszcze nie dotarlo do "polskiej mysli szkoleniowej", albo.... jestesmy z premedytacja oszukiwani
Puchar jest na5z!
Odpowiedz cytując