wislak68 napisał(a):

I jeszcze coś o "oszczędzaniu" w czasach kryzysu:
http://biznes.interia.pl/wiadomosci/...zednik,1835797
i cytat:
"Pod nóż idą kolejne lokalne inwestycje, rezygnuje się z remontów. Ale w wydatkach administracyjnych zdecydowanych cięć nie widać."
I to: http://biznes.interia.pl/praca/news/...w,1794327,4204
i cytat:
"Od 2008 r. do końca 2011 r. średnie wynagrodzenia brutto w gminach (uwzględniając miasta na prawach powiatu) wzrosły aż o 17 proc.(...) Podwyżki to jedno. Razem z nimi wzrosło jednak również zatrudnienie w urzędach. Najwięcej w samorządach wojewódzkich, bo aż o 60 proc. w stosunku do 2008 r"
|
Takie mam wrażenie, że fajnie się jeździ po administracji i stało się to już modne w praktycznie wszystkich kręgach od PiS przez SLD aż po PO. Skoro jest koniunktura to powstają też teksty takie, jak te dwa zamieszczone przez Ciebie. Prosiłbym tylko o nie przyjmowanie ich w sposób bezrefleksyjny.
W jednym z tekstów pada informacja, że od 2008 roku do 2011 roku pensje urzędników wzrosły AŻ o 17%. Otóż biorąc pod uwagę wskaźnik inflacji pensje urzędników, których uwzględniono w tej dziennikarskiej analizie praktycznie realnie się nie zmieniły. Nominalny wzrost o 17% praktycznie w całości zjedzony jest przez inflację, która w tym okresie odpowiada za ponad 15% wzrost pensji, co skutkuje tym, że
realna podwyżka to uwaga ok. 1%. Prawdziwy skok na kasę.
W kolejnej analizie dziennikarze wyliczają ile to kosztują nas urzędnicy, jak się domyślam chodzi o wydatek w skali roku. Najdroższe województwo - lubuskie - ma tutaj koszt na poziomie 54 zł per capita. W moim przekonaniu ta informacja nie mówi nam kompletnie. Należałoby ją odnieść do innych wydatków albo do innych krajów. Wtedy będziemy mieć jakiś realny ogląd sytuacji. Teraz można jedynie utyskiwać, jak to nas administracja okrada.
Narzeka się także na ilość osób zatrudnionych w administracji. Autor jednej z analiz dość bezmyślnie pisze nawet "Samorządy podkreślają, że są w coraz gorszej sytuacji finansowej wskutek kryzysu gospodarczego, kolejnych zadań zrzucanych na nie przez rząd czy wreszcie kończącego się wsparcia z Unii Europejskiej. Ale jak pokazuje analiza danych z czterech ostatnich lat, pod względem wynagrodzeń i liczby zatrudnionych urzędowa Polska terenowa co najmniej od kilku lat rośnie w siłę...". Z jednej strony podkreślamy więc, że samorząd ma coraz więcej zadań, a z drugiej bierzemy za skandal wzrost liczby zatrudnionych, który w tej sytuacji wydaje się dość naturalny.
Tymczasem wrzucałem tutaj już ostatnio wykresy pokazujące, że naszym problemem nie jest ilość zatrudnionych w administracji, a raczej efektywność tej ostatniej. Jeśli chodzi bowiem o ilość urzędników w przeliczeniu na mieszkańca to plasujemy się raczej na końcu stawki, mając ten wskaźnik na niskim poziomie. Niestety równie źle lub nawet gorzej jest z efektywnością naszej administracji. A to jak już ostatnio wskazywałem jest raczej problem wynikającym z jakości naszej legislacji.