Cytat:
Legia to inny świat niż nasza na razie. Popatrzmy: W Wiśle grają staruszki, którzy "głodni gry" raczej nie są. Nie mówie o wszystkich, ale o 80% kopaczy. Widzew wprowadza Z PRZYMUSU młodych. Młody jest zawsze "głodny gry", bo chce pokazać, żę potrafi grać, aby trener na niego stawiał. W naszej lidze samo zaangażowanie i zapieprzanie przez 90 minut wystarczy aby wygrywać mecze. Dobitny przykład Widzewa.
Wskazówka dla trenera. Wypie***lić na ławę dziadów, którzy są w klubie tylko po hajss, a pożytku i zaangażowania nie ma z nich żadnych. Wstawić młodych z ME i niech se grają chłopaki. Może akurat jakimśc udem będzie tam jakiś Wolski .... Wyniku może i nie zrobią ( a może i zrobią ... ? ), ale nie oszukujmy się. Z tym szrotem co gra teraz wyniku też nie bedzie.
|
Dwie rzeczy.
Pierwsza: od kilku meczów wyniki nam robią w pierwszej kolejności dwie osoby - jedna z nich ma 34 lata, a dla odmiany druga z nich ma 34 lata. Oczywiście juniorzy też swój wkład mają, ale tak jak grzechem jest niedocenianie potencjału tego wkładu, tak nie można tego też przeceniać. Młodzi niestety mają to do siebie, że potrafią zagrać 3 mecze na profesorskim poziomie, a potem zgasnąć na 5. A potem zagrają dobrze pół rundy, by potem zgasnąć na sezon. Młody przede wszystkim musi dawać realną nadzieję, że tu i teraz przynajmniej nie będzie osłabieniem. Oczywiście typową odzywką kibicowską jest "gorzej niż X i tak nie zagra". Tylko że czasami trenerzy też na takie pomysły wpadają, wystawiają takiego chłopaka i okazuje się, że owszem - zagra gorzej. Ile byłbyś gotów zaryzykować przegranych meczów dla szansy, że akurat jakiś młody talent Ci się objawi? A pamiętaj - nie mówimy o Widzewie, który i tak jest skazywany na pożarcie. Mówimy o Wiśle, która sama ma pożerać.
Druga: Wolskiego raczej "tam", czyli w waszej ME nie będzie. MESA to nie jest jakaś czarna dziura, do której magiczne ręce trenerów/prezesów sięgają i wyciągają piłkarzy, którym "statystyki" są losowane dopiero w momencie wyciągnięcia. To są chłopaki z krwi i kości, którzy już w tej chwili coś sobą prezentują i są obserwowani. Ktoś o umiejętnościach Wolskiego, Milika, Kamińskiego, Rybickiego czy Golli by już był dostrzeżony, grałby w reprach młodzieżowych, jakiś ruch dookoła chłopaka by się pojawił. Nie wiem jak jest w Wiśle teraz, ale z młodymi z Wisły kojarzyli mi się ostatnio w pierwszej kolejności Czekaj i Kurto (no i pseudomłodzieżowiec Brud). Kto dalej jest - nie wiem, ale jeżeli nie ma, to nie ma. Szansa na to, że przeciętnie grający młodzieżowiec w dorosłej piłce z dnia na dzień stanie się objawieniem jest... no niewysoka raczej
Jeszcze odnośnie tego zdania:
Cytat:
|
Młody jest zawsze "głodny gry", bo chce pokazać, żę potrafi grać
|
To jest kompletna nieprawda niestety. Jak się zagrzeje, to młody zagra 3-4 spotkania na tym głodzie. Potem mu przejdzie. Niektórym tego głodu na jeden mecz nie starcza nawet. Wolski to bywał tak "głodny gry" w niektórych meczach, że potafił kilkadziesiąt minut przebiegać za plecami defensywnych pomocników drużyny przeciwnej aż się w końcu Skorża litował i go zdejmował. To nie głód gry czynił z niego gościa, który nam w dobrych kilku spotkaniach robił wynik, a po prostu to, że ma umiejętności przewyższające kogokolwiek innego w Legii i raz na jakiś czas je pokazuje. Od ciężkiej pracy, nabrania rutyny, doświadczenia i solidności zależy to, czy będzie pokazywał w każdym meczu, a nie w co drugim lub trzecim, lub w pierwszych trzech kiedy jeszcze gra na głodzie.