|
@ Drozd&FraMat
Dwa lata w piłce to bardzo długi czas. Zresztą Śląsk też zdobył mistrza (z Cetnarskim i Gikiewiczem) i co z tego. To już było. W okresie gdy zdobywaliśmy mistrza cała liga nie wiedziała kim jest Melikson i Genkov to też trochę pomogło. Natomiast jeśli chodzi o puchary to tak po prawdzie w dwumeczu to my tylko pokonaliśmy Skonto i Litex. Zresztą nie chce mi się roztrząsać czy Probierz to dobry trener czy nie, to samo z Maaskantem. Obaj inni i obaj mocno przeciętni.
Mi chodzi że indywidualne umiejętności oprócz dwóch-trzech zawodników są bardzo słabe, a w stosunku do zeszłego sezonu mamy znacznie gorszy atak i pomoc (która według mnie była największym mankamentem już wówczas). Grają u nas zawodnicy którzy mieliby problem grać w innym klubie w Ekstraklasie i nie pisze tu o Lechu czy Legii. Taki Łobodziński w tej chwili jest rezerwowym w Miedzi Legnica, a poziomem gry mimo że inna pozycja jest zbliżony do Garguły. Taki Kowalski nie miał pewnego miejsca w Termalice Neciecza, czy on jest tak dużo słabszy od Czekaja? Sikorski w zeszłym sezonie gola nie strzelił jako napastnik, Boguski od dwóch lat tylko po gabinetach biega. Sobolewski już powinien kariere zakończyć. Głowacki to powinien przychodzić jako uzupełnienie składu a nie ktoś kto będzie pierwszym do gry. Wilk ma technike na poziomie zawodników Lubońskiego tylko kondycją ich przewyższa. Tak można wymieniać dalej...
Na wielu pozycjach nawet nie jesteśmy w Top-3 ligi co jeszcze niedawno było nie do pomyślenia, a na kilku to nawet nie jest Top-5.
Każdego zawodnika kariera to taka parabola z punktem maksimum u góry i tych 6 zawodników o których pisałem w poprzedni poscie już ten punkt dawno mineło. Taki Matusiak miał swój punkt maksimum za Lenczyka, a później w Palermo czy w Holandi pracował ze znacznie lepszymi trenerami. Trener to może kolektyw ustawić taktycznie, a nie sprawić, że ktoś słaby nagle zacznie przyjmować, celnie strzelać i kiwać i celnie podawać. Na indywidualne umiejętności uważam, że trener nie ma aż takiego wpływu.
|