|
@Nesta
największe imprezowanie w drużynie było za Kosowskiego i sam dobrze o tym wiesz , tyle że poziom ligi był wtedy dramatycznie słaby , wystarczyło rzucić troche kasy i cała liga jest Twoja . Wtedy to nie był problem , teraz już jest ?
dzisiaj nie wystarcza pieniądze jak iedys , kluby dysponują podobnymi środkami na transfery , nawet słabe klubu rządają za najlepszych zawodników astronomicznych kwot
drużyny taktycznie są o wiele lepiej poukładane , nawet przy słabym wyszkoleniu technicznym potrafią skrzetnie zamurować swoją bramkę i umiejętrnie wyprowadzic kontry
A co do Twojego pierwszego zdania , to osiągamy takie same wyniki jak z obcokrajowcami , tyle że mniejszym nakładem - wniosek ? po co przepłacać ?
Żeby nie bylo , też sądzę że ostatnie 10 lat zostało zmarnowanych w Wiśle , potencjał całkowicie zaprzepaszczony, ale to nie temat do rozkmin nad tym..
ale już do samego meczu...
pierwsza połowa dramat i tutaj nalezy zganić całą drużynę od poczatku do końca , nawet Pareiko był strasznie zdekoncentrowany, jedyny zawodnik którego można pochwalić za pierwszą połowę to był ku mojemu zdziwieniu Burliga ( bramka i całkiem nieźle zabezpieczona prawa strona obrony ) , Burliga jeśli w końcu poświęci wszystko piłce to może stać się wiślackim Piszczkiem , ale musi pracować , pracować i jeszcze raz pracować
Quioto też sprawiał względnie dobre wrażenie tyle że był ustawiony.. na skrzydle . Wyglądało to tak jakby to on był odpowiedzialny za rozprowadzanie piłki , a nie Melikson czy Garguła . Nie wiem czy takie były zalecenia trenera , powątpiewam w to .
druga połowa wygladała o niebo lepiej , i mogliśmy wygrac to spotkanie , ale z przekroju całego spotkania remis zasłużony.
A na Podbeskidziu jeszcze nie jedna drużyna sobie połamie zęby.
|