|
Ciekawe, że teraz sporo osób narzeka na kiepską grę Wisły, ale jak za Maaskanta było bardzo podobnie, to mniej ludzi narzekało, a niektórzy nawet uważali, że jest coraz bliżej przeskoczenia poziomu szczytowego okresu ery Cupiała, czyli czasów Parmy, Schalke i Lazio.
Skoro Wisła od dość dawna nie potrafi zdominować w naszej lidze rywala, to tym bardziej dziwią mnie negatywne komentarze po każdym kolejnym niepowodzeniu, czy słabiutkim spotkaniu. Myślicie, że nagle przy tych zawodnikach, którzy nie raz, nie dwa, tylko przez kilkadziesiąt gier wykazywali się brakiem ambicji, determinacji, zaangażowania coś się zmieni?
Adamek grał do niedawna w lidze okręgowej (jest to szósty poziom rozgrywkowy) i ograł bez problemu Głowackiego przy bramce. Tak samo było z Lubońskim, dopóki tamci amatorzy nie opadli z sił, Wisła do 60. minuty nie oddała strzału celnego.
Zawsze było mówione, że Wisła powinna być przystankiem dla piłkarzy, którzy w przyszłości pójdą do lepszych lig. Oprócz Meliksona nie ma nikogo do realizacji tej zasady. Od czasów pamiętnego meczu z Cracovią na Hutniku minęło tylko ponad dwa lata, a przewinęło się mnóstwo zawodników. Przez ten czas przewinęło się tyle koncepcji, że szok. Finał jest taki, że młodych i dobrych z zagranicy nie mamy, starzy są wypaleni i pozbawieni ambicji, a z dobrych graczy w sile wieku mamy tylko Meliksona. Średnia wieku jest stanowczo za wysoka. Wielu piłkarzy za niedługo przestanie grać, godnych następców nie widać, a kasy brak. Jak ta kasa ostatnio była i to dość spora jak na nasze warunki, to została kiepsko wydana. Valckx mógł poszukać kilku młodych, ambitnych zawodników. Oni byliby drożsi, ale mniej by zarabiali, a w przyszłości by się zwrócili i to z nawiązką. Co za bzdurny argument, że do LM mogliśmy wejść tylko emerytami. Ta idea będzie jeszcze długo odbijała się czkawką. Ci weterani albo już poszli albo pójdą za rok. Za rok, jak zdobędziemy Mistrzostwo Polski (w naszej buraczanej lidze i tak to jest realne), to będzie wstyd jak w tym roku ze Śląskiem. No chyba, że znowu będzie kolejna ofensywa transferowa (po lecie 2010 r., zimie 2010/2011 r. i lecie 2011 r.) - tylko skąd wezmą pieniądze? Decyzja Cupiała - musimy awansować do LM w 2011 r. była zbyt pochopna, ale z drugiej strony dlaczego V&B&M od razu skupili się na sprowadzaniu emerytów o których było wiadomo, że nie zostaną sprzedani i realnie mogą się nie zwrócić. Teraz okazało się, że ta zasada była zła (choć już wówczas wydała się mocno ryzykowna - dobrze to Hajto powiedział). Czy na prawdę oni nie zdawali sobie sprawy, że nie musi być LM, a sprowadzanie wypalonych grajków może przynieść dużo więcej skutków negatywnych? Skoro od wiosny 2011 r. dobrych momentów w grze było niewiele.
No i oczywiście bezsensowne sprowadzanie na potęgę graczy wypożyczonych - często stanowczo za wysoką kwotę wykupu. Oprócz Chaveza nikt nie został kupiony. Co to spowodowało? Cikos, Diaz, Biton, czy Nunez grali sporo, byli podstawowymi zawodnikami, ale potem z ich rezygnowano (nie chodzi o ich poziom sportowy - tylko o sam fakt). Ogrywaliśmy dla Brugge Diaza, dla Quilmes Nuneza, czy dla Charleroi Bitona. Dwóch z nich zostało sprzedanych. Wisła nie zarobiła ani grosza za ich sprzedaż. Nie dość, że kasy nie zarobiliśmy, to jeszcze zrobiła się dziura w składzie. Czyli pozwoliliśmy, aby Charleroi za nic zarobiło ponad mln euro (liczę dodatkowo to, że Wisła pokryła w połowie pensje podczas wypożyczenia), bo Standard go kupił przez grę u Nas, a nie w belgijskim zespole. Po co było wypożyczać Bitona, skoro od początku było bardzo prawdopodobne, że go nie wykupimy, a tylko go ogrywamy dla nowego nabywcy?
Ostatnio edytowane przez KOALIK : 26.08.2012 o godz. 01:01.
|