|
Na szczęście jest już koniec.
Tak myślałem gdy pod koniec meczu mieliśmy te okazje ze tak naprawdę nam się to zwycięstwo nie należało.
Pierwsza połowa. Tragedia. 0 gry. Nic. Kompletnie nic.
Ja wiem że gra się z Podbeskidziem ciężko (nie tylko nam) ale na tle Podbeskidzia trzeba prezentować jakiś poziom. JAKIKOLWIEK. A to co zobaczyłem w I połowie to woła o pomstę do nieba. Nikt się nie wyróżnił. Nikt. Tak naprawdę strzeliliśmy bramkę z drugiej jako takiej składnej akcji.
W drugiej połowie było już ciut, ciut lepiej. Jedyne co mołgem zaobserwować na + to była współpraca Meleksa z Ilievem. Nikt więcej specjalnie się nie wyróżnił.
Ale widzę że Wisłę znów dopada fatum Maaskanta i kopania piłki byle do przodu... I co jest jeszcze najlepsze. Wychodząc z akcją często nasi zawodnicy pokazują się do gry. Super. Tylko co z tego jak wypuszcza sobie piłkę 5m w stronę naszej bramki i dopiero zawraca?!
Niestety kilku piłkarzy dzisiaj zagrało poniżej poziomu 0. Czekaj, Gargulinho. Niestety Sobol także był wśród nich. Frederiksen też niczym nie zachwycił. Marne wrzutki. Słaba postawa w defensywie. Ale dajmy czas niech się chłopak ogarnie. Może dalej nie może wyjść z wrażenia że gra w T-Mobile EKSTRAKLASIE.
Ale nie ma co się oszukiwać. Skoro Probierz ma jakiś pomysł na grę to przez czas jaki prowadzi Wisłę powinno być już coś widać. a tu co? Nie wiem czy to jego wina czy tych mało ambitnych grajków, nie wnikam. Jak to wygląda wszycy widzieliśmy dzisiaj. Nie oszukujmy się graliśmy narazie z przeciętniakami. Zobaczymy co będzie jak trafimy na kogoś mocniejszego niż Górale.
Zmiany pozostawię bez komentarza. Nieszczęścia nie powinno się komentować.
|