Jova, to dyskusja nie na ten watek, natomiast wyprostuje pewne fakty.
jova napisał(a):

A nie wiem, wiem natomiast ze dokonano cięć i negatywnie oceniono siatkę skautów. Wniosek nasuwa się sam.
Cytat:
|
Przedłużenie współpracy z Valckxem to abstrakcja, bo Bednarz przyszedł na jego miejsce.
|
Nie przyszedł. Bednarz przyszedł jeszcze gdy SV u nas pracował czyli piastował stanowisko nad nim (V-ce prezes ds. sportowych) a po odejściu Stana zlikwidował stanowisko ds i delegował obowiązki, na siebie oraz na innych. Bednarz teraz jest jak orkiestra - zajmuje się wszystkim, czytaj: wszystkim co potrzebne by trzymać wydatki w reku.
Cytat:
... Mogę się zgodzić z Twoim założeniem, że to nie jest taki prawdziwy skaut.
Przecież to oczywiste, że trener i dyrektor/prezes od spraw sportowych mają decydujący głoś jeśli idzie o wybór zawodników. To oni zostaną z tego rozliczeni. Sugerujesz, że za czasów Valckxa było inaczej?
|
Trochę zamieszałeś. Prezesa d.s sportowych za SV nie mieliśmy wiec odpowiedzialność za przeprowadzone transfery spoczywała jedynie na Valckx'u. Wystarczy przypomnieć jak się Maaskanta pytało na temat wzmocnień - odpowiedź była krótka - 'to nie jest pytanie do mnie'. Niezależność w ramach określonego budżetu była bardzo duża. Basałaj ufał Stanowi.
Teraz mamy małą patologię. Skauci uruchamiani są w momencie gdy trener potrzebuje kogoś na dana pozycję, decyzje jakiego piłkarza zatrudnić podejmuje duet - przełożony i jego podwładny (! czyli w zasadzie Bednarz) a zgode na transfer wyraża RN gdy Jacek (!) ja do tego przekona. Jak działa taki model widać w wypowiedziach: Bednarz mówi: 'tłumacze trenerowi że nas nie stać' a Probierz nie mówi co myśli tylko mówi 'my'. Taka szopka jednego aktora i kilku statystów.
Jak coś to proponuje dyskusje przenieść do 'Polityka transferowa...' tam to bardziej leżeć będzie.
Edit:
Dodam jeszcze jedna rzecz która IMHO jest ważna. Jeśli chodzi o transfery to:
Trener - będzie chciał transferu który już teraz wzmocni drużynę bo od tego zależy jego byt. Na kwoty patrzy jedynie pod względem klimatu szatni.
Prezes - patrzy głownie na wydatki czyli dam kwotę X na transfery to ile wzrosną mi koszty a ile zwiększy się przychód (kibice itp)
Z powyższych tylko prezesowi może zależeć na młodych perspektywicznych zawodnikach, jeśli wierzy że utrzyma posadę. Jeśli nie, to będzie patrzył jak trener - chcemy zawodników którzy zrobią wynik. Stąd urodzaj Głowackich, Sikorskich oraz taki model doraźnego 'skautingu'.
W Legii którą się wszyscy zachwycają wygląda to normalniej czyli tak:
"Nowy dyrektor sportowy będzie odpowiedzialny za reorganizację pionu sportowego klubu, koordynację współpracy pierwszej drużyny z zespołami młodzieżowymi, rozbudowę sieci skautingu obejmującego młodych zawodników oraz edukację i spójny program opieki medycznej obejmujący wszystkich zawodników klubu począwszy od Akademii Piłkarskiej do pierwszego zespołu."
http://legia.com/news,29988-jacek_ma...wym_legii.html
U nas Prezes nt stanowiska DS wypowiada się tak:
"Jeśli będzie taka potrzeba, to taka osoba pojawi się w klubie, ale nie wiem czy jest taka konieczność. Już dziś mamy w klubie kilka osób, które w ramach tego samego wynagrodzenia mogą wypełniać kilka ciekawych ról."