serek.c2 napisał(a):

Szczerze mówiąc wolfy nie wiem co Twój przykład miał mi uzmysłowić i co ma wspólnego z moim postem...
Pracą skauta jest przede wszystkim wyszukiwanie zawodników i podsyłanie propozycji dyrektorom sportowym. Taka powinna być kolej rzeczy - my z Maorem mieliśmy dokładnie odwrotną sytuację. Ja wiem, że ocena zawodnika jest trudna, dlatego to nie skauci powinni decydować a trenerzy, sztab szkoleniowy. Tylko, że skauci powinni podsyłać sensowne kandydatury. Tymczasem my słyszeliśmy, że nasi skauci wypatrzyli dajmy na to Spasa Deleva... No ludzie, takie nazwiska zna średnio ogarnięty w tych ligach kibic piłkarski! Pomijam już fakt, że od początku wiadome jest, że na takiego zawodnika Wisły nie stać. To ja się pytam - po co nam taka siatka skautów?
|
Pytanie o to, czego oczekiwaliśmy. Bo jeśli chcieliśmy kogoś tanio i żeby trzymał poziom, to trzeba było zejść ligę niżej. Albo dwie. Ale wtedy i tak zawodnicy byliby raczej do ogrania.
Szukaliśmy zdaje się zawodników "na teraz". Za jakieś tam pieniądze. No name-ów ściągał nam Kapka i co z tego mamy? Płacimy kontrakty kolesiom, którzy ani nie grają, ani nie ma szansy się ich pozbyć.
Jest skauting do pierwszej drużyny i skauting do drużyn młodzieżowych (w naszym przypadku to żart, oczywiście). Który masz na myśli? Bo jeśli oczekujesz od skautów znajdowania za darmo zawodników do pierwszej jedenastki - nie ma tak dobrze.
To, że w ligach zachodnich mają świetny skauting nie znaczy zwykle, że płacą mniej. Chodzi raczej o to, że wiedzą za co płacą. Okazje się trafiają, ale nie są one powodem istnienia skautingu.