4:1,a karnego na 1:0 dla Ślęzy gwizdnął tak kuriozalnego ze nawet gospodarze nie wiedzieli za co. Wszystko na trzy kolejki przed końcem. Wtedy i mam wrażenie ze do dzisiaj żeby zrobić awans, trzeba się było opłacić. Za rok przyszedł do Wisły PZPNowski tandem Apostel, Broniszewski i tym razem już się "udało".
Wracając do dzisiejszych warunków, przez ostatnie lata zdobywaliśmy mistrza seryjnie, co układaczom tabeli przed sezonem daje "mocny argument" żeby nie brać nas w najbliższym czasie po uwagę. Jeżeli więc znów jak za czasów Kasperczaka nie będziemy tłukli wszystkich po 3:0 to wygrywać nie będziemy. Więc trenerze Probierz do roboty, cel 5:0 w każdym meczu. Potencjał jest skoro w Legii gwiazdą jest Yapa.
