Lukasz napisał(a):

Czemu do siebie?
Wałkowane było tysiąc razy ze niektórzy nie mogą kupić biletu wcześniej jak przed meczem. Wisła nie kończy się na Krakowie a wykupienie karnetu nie załatwia sprawy biletów. Nie ważne kto ja jestem - kibic, piknik, fanatyk, klient - mam prawo wymagać podstawowych, naturalnych rzeczy i normalnego traktowania. Mam też prawo wymagać ze będzie się mnie traktowało jak człowieka, czyli umożliwi kupno biletu w normalnych warunkach, umożliwi wejście na stadion, zajęcie swojego krzesełka, oglądniecie meczu w tym dostęp do sanitariatów, zabezpieczenie medyczne, czy ochronę a następne spokojne wyjście ze stadionu. To dużo?
Następna sprawa na jaką warto zwrócić uwagę jest taka ze 'wyjebanie z pracy' niekoniecznie załatwi sprawę. Wypada postawić sobie pytanie dlaczego posypała się organizacja meczu. Były takie problemy wcześniej? Raczej nie. To mnie zdumiewa bo za Basałaja było normalnie a za Bednarza zaczyna robić się syf. Chyba zwolnił o kilka osób za dużo.
|
zgadzam się, że w dzisiejszych czasach, przy takim dużym stadionie, kupno biletu nie powinno być problemem. Ale jest i każdy o tym wie, ja mam karnet ale czasem kupuję komuś bilet w formie przysługi, stoję w kolejkach - ale nigdy nie zdecydowałbym się na kupno biletu na mecz na PONIŻEJ 2 H DO MECZU.
Osoby, które kupowały bilet w niedziele powinny przyjechać 3,4 h przed meczem kupić bilet, pójść na piwo/kawę/obiad/spacer po czym wrócić na stadion. W każdym komunikacie klub przypomina, że kupno biletu przed meczem może być problemem.
Oczywiście to go nie zwalnia z winy, bo dystrybucja powinna być rozszerzona o sprzedaż w internecie oraz o inne punkty w Krakowie i Małopolsce. Ale na ludziach też spoczywa po części wina, sporo ludzi przyznało (nawet na forum), że nie chciało im się wcześniej przyjechać a mogli, a nie sądzili że na Bełchatów będzie tylu chętnych.
Wiemy jak jest, było tak też za Basałąja - bo i kas tyle samo było i kolejki przed meczami też spore. W niedzielę, to prawda, było sporo nowych kibiców zafascynowanych EURO 2012 - i ich cholernie szkoda z wielu powodów (1. Ze względu na kasę, którą daliby klubowi - bo w niedzielę nic innego nie mogli dać. 2 - może 10 % z nich stałoby się kiedyś kibicami. itp.).
Wszystko inne jest po prostu katastrofą organizacyjną, naprawdę najgorszy syf od momentu powrotu na R22 z Sosnowca i Hutnika. Ludzie, którzy pamiętają stare warunki, Sosnowiec, Hutnika, i inne stadiony w Polsce oczywiście widzieli gorszy syf, ale my mamy iść do przodu w XXI w.
Przedstawiciele właściciela powinni sprawdzić czy wina leży tylko po stronie pracowników odpowiedzialnych za organizacje, czy też wina nie leży wyżej. Jeśli nawet prezes czy viceprezes zarządu jest winny to nie powinni podarować mu straconych 25000 - 50000 zł + zyski z cateringu od tych osób + straty wynikające z poziomu cateringu, który zastaliśmy w "dziurach" po poprzedniej firmie cateringowej.