|
Nie do końca rozumiem, co tak bardzo śmieszy Cię w próbach rozwiązywania pewnych problemów via Internet. Wszak SKWK też ma swoją stronę, na której pojawiają się komunikaty; OZSK również (także fejsbuka mają, to już chyba nie są kibice...); klub w dużej mierze kontaktuje się z ludźmi tą drogą. Dodam jeszcze, że dla niektórych ten Internet stał się "miejscem" pracy; inni robią w nim zakupy; a najbardziej skrajne przypadki realizują w nim swoje życie miłosne. Ot, znak czasów. Przykłady można mnożyć.
Odnośnie sprzedaży internetowej także się wypowiem. Trudno mi jednoznacznie określić Twoje stanowisko, ale sprawiasz wrażenie, jakbyś traktował to jako zbędne ułatwienie dla "chujowych mentalnie ludzi". Nie wiem także, co rozumiesz przez to pojęcie. Obawiam się tylko, że w Twojej klasyfikacji są to 2/3 stadionu. Widzisz (i zapewne wiesz), sprzedaż internetowa biletów leży jednak przede wszystkim w interesie klubu. Zarobione w ten sposób pieniądze można wykorzystać na multum sposobów, nie tylko realizując bezczelne postulaty Januszów.
Nie jesteś w ciemię bity, więc pewnie zdajesz sobie sprawę, że w naszych realiach dochody z dnia meczowego stanowią spory odsetek tego, co w ogóle znajduje się w kasie. Brzęk wypełnionej kabzy gwarantuje z kolei możliwość rywalizowania z najlepszymi - zarówno na boisku, jak i na trybunach.
Piszesz o Szkocji, a dokładniej o sytuacji Glasgow Rangers. Nigdy tam nie byłem i najpewniej nie znam tamtejszych realiów (mogę tylko poczytać w Internecie...), ale podejrzewam, że wśród tych 50K także są ludzie, których określasz mianem "mentalnie chujowych". Jednak tam zapewne czyni się wszystko, by przyciągnąć jak największą liczbę na Ibrox, a wszyscy mają olbrzymie znaczenie, gdyż każdy pieniążek zbliża ich w stronę najwyższej klasy rozgrywkowej.
Przepraszam za wtrącanie się.
Nie uczyniłeś mnie garbatym
Dzięki Ci za to Panie
|