Gwiaździsty napisał(a):

|
Kiedyś pojawił się temat tzw. "dziennikarzy" , którzy tak naprawdę są na etacie służb specjalnych a zostali oddelegowani czyli "rzuceni na odcinek" walki ideologicznej jako redaktorzy różnych pism. Klasycznym przykładem takiego zachowania jest suto opłacany po-wski propagandzista Lis. Jak za naciśnięciem guziczka dla odwrócenia uwagi społeczeństwa od swojego (i swoich chlebodawców) wodzusia, dokonał klasycznej "czapy", ubeckiej metody przykrycia skandalu jakimikolwiek bredniami aby ludzie przestali sie zajmować tematem synka premiera oraz Amber Gold a żyli i rozstrząsali brednie, które im zaserwuje Lis, redaktorek przesiadajacy się z fotela jednego pisma na drugie.
|
Mechanizm jest taki jak piszesz (
Jak za naciśnięciem guziczka dla odwrócenia uwagi społeczeństwa od swojego (i swoich chlebodawców) wodzusia, dokonał klasycznej "czapy", ubeckiej metody przykrycia skandalu jakimikolwiek bredniami aby ludzie przestali sie zajmować tematem synka premiera oraz Amber Gold a żyli i rozstrząsali brednie, które im zaserwuje Lis, redaktorek przesiadajacy się z fotela jednego pisma na drugie). Sądzę jednak że forma kontroli jest znacznie subtelniejsza niż to co sugerujesz (
tak naprawdę są na etacie służb specjalnych a zostali oddelegowani czyli "rzuceni na odcinek" walki ideologicznej). Jeśli popatrzymy na "tuzy" naszego dziennikarstwa: Lisa, Olejnik, Wojewódzkiego, Owsiaka, Miecugowa itp, itd to zobaczymy że oni są splecieni z postubecją wręcz genetycznie (wszystko to potomkowie byłych pracowników resortów siłowych bądź ideologicznych). Im nie trzeba żadnego etatu. Są "organiczną częscią systemu".