Najpierw drogi:
http://motoryzacja.interia.pl/raport...maszyn,1833729
http://motoryzacja.interia.pl/raport...eszowa,1833771
A teraz AG:
http://fakty.interia.pl/polska/news/...brze,1833741,3
i cytat który zwrócił moją największa uwagę:
"O wyrokach na Marcina P. szeroko rozpisywała się prasa. Nie dziwi więc, że dziennikarze pytają kto "zawalił" sprawę. W gdańskiej prokuraturze Amber Gold zajmowała się prokurator. Barbara K. Jej decyzje są rzeczywiście zastanawiające. 15 grudnia 2009 roku dostaje zawiadomienie z Komisji Nadzoru Finansowego, która zarzuca spółce prowadzenie działalności bankowej bez zezwolenia. Pani prokurator odmawia wszczęcie śledztwa, umarza postępowanie. Robi tak, choć sąd wytyka jej m.in., że nie ustalono źródeł finansowania Amber Gold. Nie weryfikuje ani nie zabezpiecza dokumentów spółki. Sąd nakazuje prowadzić sprawę dalej, prokurator zamawia opinię biegłych. Jest styczeń 2011 roku. Po półtora roku pisma nie ma, a pani prokurator nie naciska na eksperta, by się pośpieszył. W tej chwili pani prokurator jest na zwolnieniu chorobowym. "Do pracy najpewniej nie wróci" - usłyszeli dziennikarze w prokuraturze"
I oto mamy już winnego.