Już od dawna widzę na Wiśle pewną irytującą rzecz - niezwykle monotonny doping. Ludzie, co to się podziało? Kiedyś trybuny były żywe, co chwilę gorąca, emocjonalna przyśpiewka, która zagrzewała do boju, a dzisiaj przy remisie (!) długotrwałe, ślamazarne powtarzanie "tak się bawią ludzie...". Doceniam wkład prowadzących doping i dbałość o równe, głośne śpiewy, ale coraz bardziej dostrzegam, że coś tu nie gra. W tamtym sezonie zabrałem zresztą na mecz kumpla z Włoch studiującego w Krakowie. Trudno było nie zauważyć jego pobłażania po tym, co zobaczył. Zresztą - kiedy porównać to z tym, co się dzieje na trybunach jego Torino..
http://www.youtube.com/watch?v=RqNJoS3v4NQ
Reasumując - czy nie lepiej wrócić do śpiewania wielu różnorodnych przyśpiewek w trakcie meczu, odzwierciedlających to, co chcemy przekazać piłkarzom? Mnie by tam nie motywowało, gdybym słyszał przez 20 min tę samą piosenkę, czy gram dobrze, czy źle.