W nawiązaniu do dyskusji makroekonomicznej z kolegą Ajaxem pozwolę sobie zamieścić link do kolejnego artykułu prognozującego duże kłopoty:
http://biznes.interia.pl/raport/kryz...udzkim,1832893
A a nawiązaniu do dyskusji o "czworokącie bermudzkim" coś o tym jak to się robi na kolei:
http://niezalezna.pl/31919-sami-swoi-na-kolei
"Frąk przez wiele lat pracował w Polskich Kolejach Państwowych, po podziale przedsiębiorstwa na wiele podmiotów trafił do PKP Polskie Linie Kolejowe. Pełnił tam funkcję dyrektora biura automatyki i telekomunikacji. Od niedawna Frąk jest prezesem prywatnej spółki…
[zakaz publikacji wyrokiem sądu z dn. 24 lipca 2012 r. z powództwa firmy Kombud]. Radomska spółka to potentat na polskim rynku kolejowym. Wygrała wiele przetargów na prace przy inwestycjach kolejowych w Polsce. Inwestycje te zamawia PLK, czyli wieloletni pracodawca Frąka.
Jak ustaliła „Gazeta Polska Codziennie", prezes radomskiego potentata wciąż jest w państwowej spółce zatrudniony, choć przebywa na urlopie bezpłatnym. Frąk do prywatnej spółki przeszedł na zasadzie… umowy zawartej między PLK a firmą radomską.
„Kazimierz Frąk jest urlopowanym pracownikiem PKP PLK SA na mocy porozumienia zawartego między PKP PLK SA a Z.A. Kombud SA opartego na artykule 174 1 par. 1 Kodeksu Pracy" – przyznał w przysłanym nam mejlu Michał Ilczewski, członek zarządu spółki…
[zakaz publikacji wyrokiem sądu z dn. 24 lipca 2012 r. z powództwa firmy Kombud].
De facto oznacza to, że państwowa spółka zamawiająca przetargi oddelegowała swojego pracownika do firmy w przetargach tych uczestniczącej"
Od siebie dodam że pan Frąk jest bardzo aktywnym działaczem PO (zdaje się że był nawet w komitecie poparcie Komoruskiego). Z innych ciekawostek: jego firma instalowała urządzenia na odcinku koło Szczekocin (tam gdzie zdarzył się wypadek). Uzyskał sądowy zakaz publikacji przez GPC nazwy jego firmy.