|
odkąd interesowałem się piłką zawsze moim ulubionym zagranicznym klubem był Arsenal. Od czasów Henry'ego/ Vieiry/Piresa przez Fabregasa do RVP. Co odejście Henry'ego moge zrozumieć, odejscie Fabregasa równierz to odejscie Robina do MU jest dla mnie zwykłym s....ysyństwem. Gość który całą karierę zawdziecza Wengerowi, który mimo kontuzji zawsze na niego stawiał teraz odchodzi do (prawie) najwiekszego rywala. To tak jak by teraz Małecki odszedł do Legii. Parodia. Lubiłęm tego piłkarza, bo mógł zostać legendą, a zostanie jednym z wielu. A teraz po wybraniu klubu gdzie idzie jest dla mnie zwykłym sprzedawczykiem.
|