|
Żenada straszna, lecz wina Fornalika znikoma, a właściwie żadna. Zmiany 2-3 nazwisk w powołaniu niewiele by dały, prawda jest taka, że ci kopacze z takimi rywalami jak Estonia powinny wygrywać bez trenera - z marszu, powinni z nimi wygrać nawet jakby wstali w środku nocy i wyszli na boisko. Wystarczy porównać kluby w jakich grają Polacy a w jakich Estończycy. U nas są topowi zawodnicy BVB czy Arsenalu, u nich niekwestionowaną gwiazdą jest Pareiko z Wisły czy Vasilliev z Amkar Perm. Z całym szacunkiem, ale gdzie Wisła a gdzie Arsenal? Przegraliśmy z rywalem, którego populacja jest mniejsza niż liczba ludności Warszawy.
Jakby się kopaczom chciało to by wygrali. A tak to słyszymy jedynie gadki "staraliśmy się grać piłką, mieliśmy momenty, wiedzieliśmy z czego są groźni Estończycy". Wstyd i kompromitacja piłkarzyków.
Jesteśmy fanatykami, bo tylko fanatycy umieją dokonać wielkich rzeczy. - J. Mosdorf
|