Wyświetl pojedynczy post
wislak68
Senior Member
 
Od: 11.2007

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#18658
Stary 15.08.2012, 00:03
felipe napisał(a):Wyświetl post
I druga sprawa - trudno rozmawiać o konkretach z kimś, kto nawet sukcesy sportowe łączy z ekipą rządzącą (bieżące! zapominając, że na sukces np. w 2007 roku pracuej się od 1995 - 2000, a nie od początku kadencji Kaczyńskiego...). To juz mimo wszystko przykład obłędu, zaślepienia. Są lemingi peowskie, tu mamy przykład zaślepionego leminga pisowskiego. Siebie warci.
Pomijając resztę występu kolegi felipe (jeśli tak bardzo frustrują Cię posty moje i Drozda jest na to naprawde bardzo prosta rada) to powyższe stwierdzenia zwyczajnie przeczą faktom. Mam wrażenie że kolega nadrabia swoją niewiedzę na temat sposobu organizacji sportu wyczynowego w Polsce jakąś niewytłumaczalną agresją. Dlatego może wyjaśnię: poza pilką nożną i siatkówką (które mają niezależne źródła finansowania) każdy inny związek sportowy jest w swoich przygotowaniach całkowicie zależny (w sensie zatwierdzenia planu przygotowań oraz sfinasowania go) od Ministerstwa Sportu. W ministerstwie istnieje specjalny departament zajmujący się tylko i wyłącznie sportem wyczynowym. I to właśnie ten departament w zakresie przygotowań sportowców jest nadrzędny nawet w stosunku do samych związków. Dlatego twierdzenie że sukcesy sportowe nie łączą się z pracą Ministerstwa Sportu jest samo w sobie przykładem jakiegoś niezrozumiałego "obłędu i zaślepienia". Od razu zaznaczam że z całą pewnościa nie jest to czynnik jedyny (przecież zawsze mamy do czynienia z przypadkami, kontuzjami, błędami itp) natomiast jeśli nie najważniejszy to z całą pewnością jeden z najważniejszych. A prawda jest taka że w trakcie przygotowań do ostatniej olimpiady praca ministerstwa wyglądała naprawdę źle. Bez sięgania do wiedzy "nieoficjalnej" (a mam parę takich informacji z kadry bokserskiej) wystarczy wskazać na to co działo się ostanimi czasy w Ministerstwie Sportu aby stało się jasnym że sprawy przygotowań mocno zaniedbano, bo koncentrowano się na zupelnie innych sprawach: duża fluktuacja na stanowisku ministra sportu (Drzewiecki, Person, Mucha) i związane z tym bardzo częste zmiany wyższego personelu w ministerstwie, skandale wokół ministerstwa (afera ze stadionem narodowym, afera hazardowa) powodujące że koncentrowano się na zupełnie innych sprawach niż przygotowania sportowców, inne priorytety ministerstwa (chociażby przgotowania do Euro) i zwykła niekompetencja (przecież pamiętamy chyba wszyscy fryzjera zostającego dyrektorem czy minister Muchę pytającą o skład Superpucharu) dały w sumie efekt taki że przygotowania olimpijskie zeszły na bardzo daleki plan. Czego efekt mieliśmy okazję zobaczyć w Londynie.
Opinia że fatalna praca ministerstwa nie miała wpływu na nasze wyniki w Londynie a kto twierdzi inaczej jest "pisowskim lemingiem" (czemu nie moherem?) jest sama w sobie kuriozalna. Jak to robić pokazali nam chociażby Brytyjczycy (ich przygotowania do igrzysk były również koordynowane i finansowane centralnie) czy Chińczycy (u nich to machina państwowego przygotowania do igrzysk pracuje efektywnie już od parunastu lat). U nas, pomimo podobnego systemu przygotowań, temat kompletnie zawalono.
Ostatnio edytowane przez wislak68 : 15.08.2012 o godz. 01:05.