|
Apologeci ponownego zatrudnienia Pawła Brożka w Wiśle popełniają jeden błąd ,który im zamazuje obraz rzeczywistości. Ignorują fakty i zaniedbują ich analizę. Co gorsza wielu z nich już oczami wyobraźni widzi sytuację ,w której magiczny Brożek strzela na luzach 20 bramek , drugie tyle dokłada Genkov (przy udatnym wsparciu Brożka) ,jednym słowem MP,PP,LM , LE - wszystko już nasze. Oczekiwania wielkie formułowane na całkowitym zaślepieniu na fakty. Wisła na zatrudnieniu Brożka straci finansowo ,nic nie zyska sportowo. Tylko kilku fanów się na chwile ucieszy, a potem będzie psioczyć. Do tego "włodarze" (sic!) klubu z Kudłatym na czele jeszcze raz pokażą ,że się nadają co najwyżej do prowadzenia stoiska ze sznurowadłami , a nie klubu z aspiracjami. Poza tym zatrudnienie Brożka to jaskrawy przykład całkowitej niekonsekwencji w działaniu owych "włodarzy". Przed sezonem trąbi się o wielkiej dziurze, tylko "młodzi ,głodni zawodnicy" ,"klub musi być właścicielem swojej drużyny" i takie tam. I co mamy? Frederiksena 30-latek z Dani z rocznym kontraktem , Głowackiego ( ani on młody ,ani głodny, ani klub na nim nic nie zarobi) do tego wypożyczony Honduranin, który jeśli się okaże coś sobą prezentować pewnie Wisła zobaczy go na stałe jak świnia niebo. Do tego Sikorski!!! Nie wiem czy zatrudnieniem Sikorskiego Probierz-Bednarz nie przebili Mielcarskiego ,który swego czasu zakontraktował Pawła Kaczorowskiego. To jest mniej więcej ten sam poziom roztropności.
Wracając do Brożka. To jest zawodnik już całkowicie piłkarsko zdemobilizowany. Wszystko co miał zrobić to już osiągnął sportowo i finansowo. Teraz odcina kupony i tyle. Jakoś nie chce mi się wierzyć ,że po dwóch latach sporadycznego "grania w piłkę " nagle będzie się żyłował dla Wisły.
|