MatMario napisał(a):

|
Zostaliśmy z przeplaconym Paliciem, pozbywając sie za drobne zawodnika z niskim kontraktem. Mistrzostwo świata, Staszek wracaj.
|
Którego to kontrakt kończył się gdzieś koło... teraz i, biorąc pod uwagę perypetie ekonomiczne jego i jego brata, z pewnością by przyjął nową, niewiele wyższą propozycję a nie .......nął drzwiami i nie poleciał se do Turcji albo na inny Cypr, a klub nie obejrzałby ani grosza. Mistrzostwo galaktyki, poleganie na zdaniu kogoś bo płaku płaku, legenda, tyle lat, tyle dla niego zrobiliśmy jako klub. Może w 8 na 10 przypadków by wypaliło jak np. z Parejką który ponoć dał sobie dobrowolnie obniżyć apanaże. Ale nie z Brożkami, ludźmi typu malkontent & bufon. Nie wiem czemu nikt tu zdaje się nie pamiętać, jaki regres zrobił Piotr Brożek od pamiętnej Barcelony aż po równie pamiętny Karabach, a odchodząc od nas był połową piłkarza którym był i którym mógłby być. Nie płakałem po nim, jak pakował mandżur i nie mam zamiaru płakać już ani minuty nigdy więcej.
Gdyby Valckxowi dano popracować dłużej, w którymś momencie na pewno przyszedłby ktoś lepszy od Paljicia, którego Valckx nie sprowadzał. Najpierw miał inne priorytety, a potem musiał łapać się opcji pokroju Diaza jak Cupiał zażyczył sobie LM instant za cenę chińskiej zupki. No ale najlepiej oskarżać go o dziurę, której on nie jest winien, nie? Sikorski to też wina Valckxa, na pewno wypchnął znakomitego snajpera, ducha drużyny, LEGENDĘ - bo i takie określenie pada kilka-kilkanaście postów wyżej - Brożka żeby sprowadzić znajomka Genkowa i jeszcze w przyszłości kogoś innego, równorzędnego, lepszego albo - nie daj Boże - z potencjałem żeby go później sprzedać z przebitką. Mogliśmy przecież kroczyć w świetlaną przyszłość z jednojajowymi marudami, starzejącymi się, coraz bardziej chimerycznymi i żądającymi coraz większych kwot za swoją chałturę, którą ludzie tutaj nagle wspominają jako grę z innej galaktyki (zwłaszcza piszę tutaj o bliźniaku-obrońcy).
Zaraz przed APOELem była tęsknota za Zieńczukiem i Baszczyńskim, potem ten nekrofilski fetysz uspokoił trochę Głowacki, to teraz rozplenia się nowa paranoja - Brożkowie, jeden bez nogi a drugi który nie grał na poważnie od ponad roku. A tak naprawdę, z wszystkich powrotów wypalił tylko Kosowski i to na potrzeby jeszcze marnawej wówczas ekstraklasy.