A sowieciarz i agent wpływu, który po katastrofie smoleńskiej pisał dziękczynne listy " Do braci Rosjan" oszalał zupełnie w swojej wazeliniarskiej POstawie:
Cytat:
Olbrychski zdecydował się nawet na opublikowanie listu otwartego w "Gazecie Wyborczej":
"Obecne igrzyska czegoś takiego nie widziały. Cały świat miał okazje zobaczyć haniebne zachowanie polskich kibiców w Londynie podczas meczu. Te haniebne gwizdy polonijnej widowni musiały jednoczyć przeciwko polskiej drużynie miłośników siatkówki na całym świecie, tak jak mobilizowały zdrową złość znakomitych Rosjan.
Myślę, że świetni polscy sportowcy byli takim "dopingiem" speszeni i zawstydzeni. Nie gra się wtedy lepiej. Wiedzą to wszyscy, którzy uprawiali sport. Nie wiedzieli tego tylko komentatorzy TVP.
Komentator, zdaje się pan Dembowski, wcielił się w prowodyra tej gawiedzi. Przy każdym buczeniu i gwizdach wzruszony łkał; "biało-czerwono na trybunach". A moim gościom i mnie przed telewizorem było czerwono ze wstydu. I nie gra naszych chłopców była tego powodem. A na naszych kiboli ani w Londynie, ani na polskich stadionach i cmentarzach nie ma na razie rady. I z tym naprawdę trzeba coś zrobić." - pisze słynny aktor.
Sytuacje próbował ostudzić dziennikarz sportowy Michał Pol, który jest na miejscu, w Londynie. - Nie było żadnej agresji! Ani słowa o jakiejś "ruskiej k..." jak na meczu Polska - Rosja w Warszawie. - uspokajał. - Była bardzo lajtowa atmosfera. W ogóle nie było za dużo Polaków. Nawet o tym tweetowałem. - dodał dziennikarz.
Atak na polskich kibiców, którzy przez całe igrzyska zbierali pozytywne recenzje, dziwny i niepotrzebny. Zwłaszcza w czasie, gdy jeszcze przeżywamy porażkę naszych siatkarzy, z którymi wiązaliśmy tyle nadziei.
Wracając do Daniela Olbrychskiego - aktor chyba za dużo czasu spędził na planie filmu "Salt" z Angeliną Jolie, w którym grał rosyjskiego agenta.
|
