Reksio, ja się wychowałem na Azorach, potem chodziłem do szkoły na Prądniku Białym, innej drogi niż Wisła nie było

A na pierwszy mecz w roku 2003 jakoś zabrał mnie ojciec, co ciekawe na sektor C

Ale nie na samą dyszkę oczywiście. Co nie zmienia faktu, że musieliśmy wyglądać ko(s)micznie, gdy na c8, jakieś 15 minut przed meczem, szukaliśmy swoich miejsc

Tak to wtedy poczułem klimat R22, potem wciągnąłem kumpli...
wracając więc do tematu: nie widzę akurat związku z początkiem kariery na Wiśle a nieuprzejmą obsługą. Tutaj chodzi o coś innego: o dostosowanie się do dzisiejszych standardów. Mamy duży stadion, którego nie wypełnimy fanatykami. Trzeba wyciągnąć rękę do kibiców-klientów, dla nich są przede wszystkich trybuny A i E. W roku 2012 przez internet da się już załatwić niemal wszystko - niemal, bo biletu/karnetu na mecz Wisły nie kupisz. Po prostu widzę w tym klubie prowizorkę... chociaż nie, nie tyle w klubie, bo moim klubem jest TOWARZYSTWO SPORTOWE, a w firmie Wisła Kraków SA.