|
Zdajesz sobie sprawę, że 14.983 "punkta" jest nic nie warte jak się zajmuje 7. miesjce w polskiej Ekstraklasie? Jakbyśmy zdobili 25 "punkta" to bylibyśmy dokładnie w takiej samej sytuacji... Jakbyśmy przeszli tragiczny, beznadziejny i słabszy od Litexu Standard Liege a później niewiele lepszy Hannover to dalej bylibyśmy w dupie. Bo bez stylu wygrywasz przypadkiem i w konsekwencji zajmujesz 7. miejsce. Przypadek taki jak wyjście z grupy skończył się na Belgach... co za pech. Doszlibyśmy do ćwierćfinału w LE i co z tego jak dostajemy łomot od Górnika bo nadal gramy bez stylu?
A ze Standardem przegraliśmy w dwumeczu. Gadka, że musieliśmy walczyć w 10 na 11 w obydwu meczach jest żałosnym tłumaczeniem. Nie musieliśmy grać w 10 na 11 w żadnym z tych spotkań bo kto kazał Wiślakom faulować? Kartki wynikały z fauli a faule wynikały ze słabości drużyny, które je popełniła. Granie 10 na 11 w obydwu meczach nie jest oznaką heroizmu tylko oznaką słabości - pochodna braku stylu o którym wspominałem również w poprzednim poście.
Statystyki strzałów
Standard - Wisła
strzeły celne 3:0
strzały ogólnie 8:4
Tak nie wyglądają statystyki meczu w którym przyjezdni chcieli odrabiać starty z pierwszego spotkania. A to, że mecze wyglądały na wyrównane? Standard od początku rywalizacji prowadził i pilnował wyniku. Dla jednych to "mecze wyrównane" dla mnie to była kompromitacja bo Standard robił co chciał a to, że dowiózł zwycięstwo w dwumeczu z minimalnym wysiłkiem do końca to jego wybór. Fulham i Twente robiło co chciało i rozbiło Wisłę w pył po 4:1. Ale nie trzeba wygrywać kilkoma bramkami, żeby kogoś upokorzyć. Czasem wystarczy jedna bramka różnicy a czasem nawet można upokorzyć remisem.
Ostatnio edytowane przez thechris : 05.08.2012 o godz. 09:32.
|