|
Brawo Amika, wynik w Sztokholmie niezmiernie mnie cieszy. Może w końcu skończy się to pieprzenie wronieckich gimnazjalistów (nie pamiętających chociażby wtopy z Tiraspolem w 2006 r.), że "tylko Lech gwarantuje godne reprezentowanie Polski w Europie".
Tak sobie myślę, że dobrze, że nie gramy (chodzi mi o Wisłę) w europejskich pucharach w tym roku. Gdybyśmy grali, to pewnie znów klecilibyśmy drużynę na szybko z jakichś "doświadczonych" dziadów (kosztem młodzieży), może tę rundę byśmy przeszli, ale w następnej byśmy odpadli, po czym dopadłaby nas znowu "popucharowa depresja" i w lidze byłaby tradycyjnie smuta.
A tak, przygotowujemy się do sezonu bez pucharowej spinki, nie trzeba będzie łykać gorzkiej pigułki porażki (jak po Karabachu czy APOELu), cel jest jasny: liga.
Ach, żeby jeszcze wszystko inne działało jak należy...
|