wislak68 napisał(a):

ad1.
Zakladam że rozmawiam z człowiekiem który nie chce tu uprawiać demagogi i ma jakieś pojęcie o tym o czym piszę. Dlatego argument o 7 krotnym wzroście długu (nawet nie sprawdzam czy ten wzrost wyniósł faktycznie tyle) przyjmuje z ogromnym zdziwieniem. Przecież powinieneś doskonale zdawać sobie sprawę z tego że problemem jest nie tyle sam wzrost długu co jego proporcja do PKB. I właśnie dlatego że w koło roku 2004-2006 zaczęliśmy mieć z tym problem (tzn dług zbliżył się do 50% PKB) zaczęła się akcja ratowania budżetu. I PiS doskonale sobie z tym problemem poradził. Tak samo ostatni wzrost długu: jego nawarstwiania zaczęło się od 2009 gdy Donio zaczał kupować poparcie (czytaj utrzymanie wzrostu) zwiększaniem długu. Polityka dokładnie taka samą jaka wcześniej prowadził Gierek. I wbrew temu co piszesz katastrofa nam grozi. Po pierwsze jesteśmy na granicy limitów ustawowych (przypominam: 50% i 60%) przekroczenie których powoduje automatyczne wstrzymanie niektórych wydatków (prawda jest taka że limit 50% dawno już przekroczylismy co widać chociażby po załączonych przez Szpenia wykresach, opartych jak sądze o dane z Unii, Vincent oszukuje w żywe oczy tylko po to aby utrzymać deificyt poniżej 50%). Po drugie sprawdź sobie proszę jaka ilość środków została zabudżetowana na obsługę długu. Jeśli dodasz do tego deficyt który musisz sfinasować i kredyt który musimy w ciągu roku zrolwać to okazuje sie że nasze potrzeby pożyczkowe na bardzo niebezpieznym rynku stają się naprawdę ryzykowne. Tusk zafundował nam ekspozycję w absolutnie fatalnym momencie. I jestem gotów się z Tobą założyć że przyjdzie nam za to bardzo drogo zapłacić. Cwaniaki z Londynu i Nowego Jorku juz nas mają na muszce.
|
Argument wzrostu długu raczej przytoczony żeby pokazać, że sam wzrost długu w sobie kryzysu nie gwarantuję.
Ale muszę się przyznać, że błędnie odczytałem dane, (czeski błąd

) ale w dalszym ciągu dług wzrósł około 2 krotnie.
Co do deficytu się zgadzam. Aktualnie mamy deficyt na poziomie około 55%-58% PKB. Na szczęście jest ustawa, która odpowiednio zadziała w momencie przekroczenie 60%. Więc na szczęście nie możemy radośnie jak Grecja przekroczyć 100% i dalej szarżować w rozdawnictwie.
Polska wymaga szybkich i konkretnych reform. Niestety nikt w sejmie nie jest nimi zainteresowany. Wiecznie łatanie ZUS i NFZ zamiast prawdziwych reform stosowane jest od wielu lat. I tylko ekipy z opozycji mówią mądrze jak się dorwą do koryta to troszkę zapominają.
Na pewno musimy za to zapłacić, za życie na kredyt zawsze trzeba płacić. Już płacimy akcyzą i VATem. Teraz dojdą podatki lokalne, które muszą sfinansować zadłużone miasta.
Mówię tylko, że nie będzie totalnej katastrofy, którą część ludzi przewiduję.
Chętnie się założę, ale musimy dokładnie sprecyzować co dokładnie jest przedmiotem zakładu.
Jestem również gotów się założyć, że gdyby politycy zamiast uprawiać niską demagogię zastanawiali się jak reformować kraj realnie nie musielibyśmy się dziś zakładać
Widzę ułomność tego, rządu. Nie widzę natomiast żadnej alternatywy.
Cytat:
ad2
Moim zdaniem zupełnie się mylisz. Będziemy mieć klasyczną recesję z ujemnym wzrostem. Wcześniej uzasadniłem dlaczego tak sądze.
ad3
Zanim zaczniesz tłumaczyć gawiedzi dlaczego: "nie można mieć ciastka i zjeść ciastka" wytłumacz jej najpierw prosze dlaczego: w kraju pogrążonym w kryzysie liczba urzędników wzrosła o 140 tysięcy, dlaczego cały czas funkcjonuje kilkadziesiąt agencji dysponujących gigantycznym majątkiem rozkradanym systematycznie przez krewnych i znajomych Króliczka, jak zagospodarowano otrzymane z Unii dotacje (chociażby na budowę dróg), gdzie podziały się środki z KFD, itp itd. Wybacz ale mom zdaniem podchodisz do rozwiązania problemu z niewłasciwej strony. Tak długo jak długo w tym kraju faktyczną władzę sprawować będzie oligarchia, tak długo naiwnym będzie ten kto pod hasłem "nie można mieć ciastka i zjeść ciastka" będzie się dawał robić w bambuko. Ze swojego ciastka zrezygnuje dopiero wtedy gdy zobaczę że rezygnują z niego Solorz, Walter, Kulczyk, Tusk, Schetyna itp, itd.
|
ad2. No cóż zobaczymy, widzę sens w Twoich argumentach. Jeśli jesteś pewien zacznij kupować dolary lub złoto za całe oszczędności.
Jesteś tak pewny załamania u nas, że postawisz na to swoje pieniądze?
ad3. A dlaczego mam tłumaczyć rząd którego nie lubię i z którym się nie zgadzam. Niestety moim zdaniem gawiedź właśnie taki rząd wybrała bo nie rozumie pewnych systemów. I dalej od argumentów ważniejsze są utarczki słowne polityków. Właśnie to cały czas próbuje Ci wytłumaczyć.
Kto wybrał rząd, kto daje się wodzić za nos politykom? Gawiedź niestety. Gdyby nie poparcie ich głosów i pieniędzy nie było by takiego problemu. Ale dziś żadna konstruktywna partia nie ma żadnych szans się przebić. To wina rządzących czy ludzi, którzy dają się oszukiwać i napuszczać na siebie.
Jakoś nie widzę, żeby na dzień dzisiejszy propozycja zdecydowanych reform mająca uchronić również przed tym o czym Ty piszesz miała poparcie kogokolwiek w tym kraju?
Najlepszym przykładem jest właśnie reforma emerytalna, która mogła być krokiem milowym a jest zwykłym bublem.
PS: pisz proszę w kolnych postach bo będziemy się edytować non stop