Ajax napisał(a):

1. Na szczęście nie jest tak do końca jak mówisz, nasz dług publiczny w latach 2001-2006 wzrósł 7 krotnie i czy nie było nas stać na finansowanie długu? Pamiętasz jakiś wielki kryzys czy krach bo ja nie. W latach 2006-2011 nasz dług wzrósł 1,5 raza, nie jest to tak. Na dzień dzisiejszy nie grozi nam katastrofa. Od początku kryzysu nasz eksport w relacji do PKB miał tendencje wzrostową, teraz pojawiały się pierwsze prognozy, że spadnie.
2. Pamiętaj również o szarej strefie która w takich warunkach jest poduszką powietrzną. Sporo "bezrobotnych" to ludzie którzy pracują na czarno w UE i przesyłają kasę do PL. Spowolnienie gospodarcze musi nastąpić nie można ciągle żyć na kredyt. Z drugiej strony jakakolwiek próba reform w tym kraju spotka się z murem nie do przejścia. Spowolnimy ale ciągle będziemy mieli wzrost gospodarczy. Mamy zbyt zaradnych ludzi w tym kraju. Chociaż rząd robi co może, żeby przeszkadzać.
3. Reforma emerytalna która jest dalece za mało restrykcyjna i radykalna i tak została zaatakowana. Gawiedź musi pojąć, że nie można mieć ciastka i zjeść ciastka.
|
ad1.
Zakladam że rozmawiam z człowiekiem który nie chce tu uprawiać demagogi i ma jakieś pojęcie o tym o czym piszę. Dlatego argument o 7 krotnym wzroście długu (nawet nie sprawdzam czy ten wzrost wyniósł faktycznie tyle) przyjmuje z ogromnym zdziwieniem. Przecież powinieneś doskonale zdawać sobie sprawę z tego że problemem jest nie tyle sam wzrost długu co jego proporcja do PKB. I właśnie dlatego że w koło roku 2004-2006 zaczęliśmy mieć z tym problem (tzn dług zbliżył się do 50% PKB) zaczęła się akcja ratowania budżetu. I PiS doskonale sobie z tym problemem poradził. Tak samo ostatni wzrost długu: jego nawarstwiania zaczęło się od 2009 gdy Donio zaczał kupować poparcie (czytaj utrzymanie wzrostu) zwiększaniem długu. Polityka dokładnie taka samą jaką wcześniej prowadził Gierek. I wbrew temu co piszesz katastrofa nam grozi. Po pierwsze jesteśmy na granicy limitów ustawowych (przypominam: 50% i 60%) przekroczenie których powoduje (a przynajmniej powinno) automatyczne wstrzymanie niektórych wydatków (prawda jest taka że limit 50% dawno już przekroczylismy co widać chociażby po załączonych przez Szpenia wykresach, opartych jak sądze o dane z Unii, Vincent oszukuje w żywe oczy tylko po to aby utrzymać deificyt poniżej 50%). Po drugie sprawdź sobie proszę jaka ilość środków została zabudżetowana na obsługę długu. Jeśli dodasz do tego deficyt który musisz sfinansować i kredyt który musimy w ciągu roku zrolować to okazuje się że nasze potrzeby pożyczkowe na bardzo niebezpieznym rynku stają się naprawdę spore. Tusk zafundował nam ekspozycję w absolutnie fatalnym momencie. I jestem gotów się z Tobą założyć że przyjdzie nam za to bardzo drogo zapłacić. Cwaniaki z Londynu i Nowego Jorku juz nas mają na muszce.
Powiem szczerze że gdy piszesz o "eksporcie w relacji do PKB" to za bardzo nie wiem co masz na myśli. Z punktu widzenia wzrostu gospodarczego istotny jest sam wzrostu eksportu. A z tym nie jest najlepiej. O ile pamiętam dobrze ostatnie dane to eksport wyrażony w USD wręcz spadał. Tym niemniej prawdziwym problemem będzie to co stanie się z eksportem w sytuacji (i moim zdaniem jest to już raczej pewnik) wypadania poszczególnych krajów ze strefy euro. A dla naszego eksportu będzie to mieć bardzo negatywny wpływ.
ad2
Moim zdaniem zupełnie się mylisz. Będziemy mieć klasyczną recesję z ujemnym wzrostem. Wcześniej uzasadniłem dlaczego tak sądze.
ad3
Zanim zaczniesz tłumaczyć gawiedzi dlaczego:
"nie można mieć ciastka i zjeść ciastka" wytłumacz jej najpierw prosze dlaczego: w kraju pogrążonym w kryzysie liczba urzędników wzrosła o 140 tysięcy, dlaczego cały czas funkcjonuje kilkadziesiąt agencji dysponujących gigantycznym majątkiem rozkradanym systematycznie przez krewnych i znajomych Króliczka, jak zagospodarowano otrzymane z Unii dotacje (chociażby na budowę dróg), gdzie podziały się środki z KFD, itp itd. Wybacz ale mom zdaniem podchodisz do rozwiązania problemu z niewłasciwej strony. Tak długo jak długo w tym kraju faktyczną władzę sprawować będzie oligarchia, tak długo naiwnym będzie ten kto pod hasłem "
nie można mieć ciastka i zjeść ciastka" będzie się dawał robić w bambuko. Ze swojego ciastka zrezygnuje dopiero wtedy gdy zobaczę że rezygnują z niego Solorz, Walter, Kulczyk, Tusk, Schetyna itp, itd.