rw88 napisał(a):

|
Zresztą statystyka strzałów potwierdza ogólną mądrość Śląska w tym meczu - Czarnogórcy oddali w tym meczu zaledwie...2 celne strzały, przy 8 celnych uderzeniach Śląska, w ogólnej liczbie strzałów też wygrał Śląsk 12 do 9. A na czym polegała ta mądrość? Głównie na tym, że nie dali się rywalowi wciągnąć na własną połowę, a oni właśnie tego oczekiwali, właśnie na to liczy słabszy rywal grając z mocniejszym - na to, że ten lepszy rywal poczuje się od nas mocniejszym i będzie starał się nas zdominować atakiem pozycyjnym, a my grając na własnej połowie poczekamy na jego błąd, bo przecież o taki łatwiej, gdy idziemy w kontrze w przewadze liczebnej. Dlatego tez w pierwszych rundach jest tyle niespodzianek, większość przypadków na tym właśnie polega.
|
Miałem to samo napisać mniej więcej.
W posiadaniu piłki było bodajże 60-40 dla Czarnogórców, co było wodą na młyn WKS-u. Im większe posiadanie, tym bardziej cofnięta była linia obrony, a wraz z nią cała drużyna. Wtedy przeciwnik wchodzi głębiej na połowę Śląska, a przez to łatwiej minąć większą ilość przeciwników. Przejście z obrony do ataku w tym przypadku to kilka podań i przeciwnik musi faulować. Było kilka sytuacji, gdy można było lepiej wykorzystać kontratak (głównie przy podaniach prostopadłych), ale się nie udało.
Śląsk wyszedł w 4-2-3-1, ale w obronie było to 4-4-2 (podobny zabieg jak Hiszpania w finale Euro, gdzie Xavi podchodził pod Fabregasa, a Iniesta i Silva cofali się do Busquetsa i X.Alonso), a jak zauważył kiedyś Wenger, jest to ustawienie, które najlepiej kontroluje przestrzeń. Ale Śląsk miał groźnego dla siebie Sochę, który często krył na alibi, nie umiał przecinać piłek.
Na początku było dużo wybić w ostatnim momencie, rozpaczliwych wślizgów. Potem się ogarnęli i patrząc z perspektywy całego meczu - Śląsk wygrał ten mecz taktycznie. Bronili dostępu do własnej bramki i cel osiągnęli, patrząc na statystyki strzałów.