|
- Co pan odpowie kibicom, którzy protestują przeciwko zlikwidowaniu „starej" GieKSy i fuzji z „Czarnymi koszulami"?
Ireneusz Król: Odpowiem, że nic się nie zmieniło i nikt, niczego nie likwiduje. Zależy mi bardzo na kibicach, ale takich, którzy przyjdą całymi rodzinami na stadion. Wypiją niskoprocentowe piwko, dobrze się pobawią, dopingiem wspomogą drużynę i swoich piłkarzy. Nie zależy mi natomiast na łobuzerii, chuligance i przywódcach bojówek, którzy mienią się kibicami GieKSy. Wie pan, jaki był ostatni wyskok tych kibiców, przepraszam, pseudokibiców?
- Nie.
Ireneusz Król: Zadzwonili do Mirka Sznaucnera z groźbą, że spalą mu samochód jeśli podpisze kontrakt w klubie. To byli ci „prawdziwi" kibice, kochający klub, którzy nie godzą się na fuzję? Oczywiście jeśli ktoś jest chętny, to może natychmiast przejąć klub, lub go dofinansować. Sprawa jest prosta - poprzez kupno akcji. Czy są chętni? Do tej pory ich nie było. W poprzednim sezonie, gdy klub potrzebował 7 milionów złotych na funkcjonowanie, tę kasę wykładaly tylko miasto i moja firma. Takie są realia, czy się to komuś podoba, czy nie. Więc ja, dbając o dobro mojej firmy, muszę przygotować dobrze sprzedawalny produkt. I to właśnie robię.
- Takie „gieksadicopolo"..
Ireneusz Król: Może być „gieksadiscopolo". Połączymy wszystko. Będziemy puszczać muzykę discopolo, będziemy grillować, robić pikniki i dobrze się bawić, a nie rozrabiać na stadionie
Ręce,nogi i reszta opada...
Jeśli zapomnę o nich, Ty, Boże na niebie, zapomnij o mnie
|