SWEET_83 napisał(a):

Wydatki klubów Ekstraklasy na transfery* (sumy w euro):
2012-13: 1 500 000
2011-12: 7 450 000
2010-11: 18 677 500
2009-10: 5 960 000
2008-09: 10 967 500
2007-08: 6 883 500
2006-07: 5 980 500
2005-06: 7 675 750
2004-05: 2 446 500
2003-04: 1 695 000
Wydatki poszczególnych klubów Ekstraklasy na transfery* (sumy w euro):
GKS Bełchatów: 0
Górnik Zabrze: 270 000
Jagiellonia Białystok: 205 000
Korona Kielce: 0
Lech Poznań: 100 000
Lechia Gdańsk: 100 000
Legia Warszawa: 100 000
Piast Gliwice: 0
Podbeskidzie Bielsko-Biała: 0
Pogoń Szczecin: 0
Polonia Warszawa: 0
Ruch Chorzów 300 000
Śląsk Wrocław: 0
Widzew Łódź: 25 000
Wisła Kraków: 100 000
Zagłębie Lubin: 300 000
statystyki mówią same za siebie. Bieda , bieda , bieda tak można podsumować to co dzieje się w tym oknie transferowej.
|
I to jest właśnie najbardziej przykre. Bo co innego jest równie olbrzymią szansą na zaistnienie np. na rynku jak nie czas KRYZYSU? Po tych sumach i po tym kryzysie widać jak niewielkim kosztem - porównując do poprzednich lat - można odskoczyć reszcie. Biorąc pod uwagę wyniki Wisły to może bardziej doskoczyć do czołówki ale nie w tym rzecz. Kupisz, Makuszewski, Pazdan, Magiera i ten Dudu i można powalczyć o MP zamiast o 7. miejsce. Oczywiście, piłka nożna jest cholernie niewymierna, ale jakby dwa sezony temu ktoś mi powiedział, że wystarczy pod dwóch gości z Jagi i Górnika + Widzewiak, aby realnie myśleć o MP to bym się popukał w czoło. Zapewniam, że wiem o tym iż ta piątka kopaczy nie gwarantuje MP ale pozwala realnie myśleć o czymś więcej niż środek tabeli.
No ale cóż... W najłatwiejszym okresie do zdobywania krajowych trofeów skazujemy się na odgrywanie roli średniaka. Nikt specjalnie nie zgłasza aspiracji do czegokolwiek i dlatego boli to, że Wisła wtapia się w ten marazm i w tą ogólną bidę razem z Ruchami czy Jgaielloniami... Co więcej... za sukces trzeba uznać brak zwijania żagli jak na Konwiktorskiej. Przykre bo kiedyś Wisła musiała się tak namęczyć na swoje sukcesy (finansowo i sportowo) a teraz byle Zagłębie może zdobyć tytuł z palcem w nosie.