Wyświetl pojedynczy post
KOALIK
Banita
 
Od: 02.2004

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#58210
Stary 16.07.2012, 14:23
Wisła grała najlepiej, gdy trzon stanowili Polacy, a obcokrajowcy stanowili dodatek - często wzmacniający drużynę. W ostatniej dobrej Wiśle z jesieni 2007 r. w podstawowym składzie grało maksymalnie trzech obcokrajowców. W ostatnich miesiącach był najdobitniejszy przykład, że sprowadzani obcokrajowcy na potęgę nie chcieli się integrować z Polską, a oprócz kasy ich nic innego nie interesowało. Każdy z obcokrajowców miał wystarczająco dużo czasu, żeby nauczyć się polskiego w taki sposób, aby dało się go zrozumieć. Maaskant słynął z pokazówek, np. z lekcji polskiego. Gdyby przeprowadzić teraz egzamin, wyniki byłyby mierne. Tylko co z tego zostało? Nic. Jak jest dużo graczy z zagranicy, nie ma czegoś takiego jak ,,team spirit". Drużyna nie stanowi dobrze rozumiejącego się kolektywu, bo każdy ciągnie przysłowiową rzepkę w inną stronę. Gracze mówiący po hiszpańsku w swoją, zawodnicy z byłej Jugosławii w swoją, itp. Najważniejszy wniosek powinien być taki: transfer z zagranicy może być pod jednym warunkiem, jeśli obcokrajowiec jest wyraźnie lepszy od Polaka. Gdyby do tego się ustosunkować, to z wagonu, który do nas przyjechał w ostatnich miesiącach musiałby jedynie zostać Melikson i Pareiko. Na upartego może Chavez. Reszta tylko obniżyła jakość drużyny. Brożek okazał się dwa razy lepszym zawodnikiem niż Genkow, a miał dwa razy mniejszy kontrakt. Tak samo można dalej pisać.
Ostatnio edytowane przez KOALIK : 16.07.2012 o godz. 14:29.
Odpowiedz cytując