Nie pamiętam już kto, ale któryś z naszych forumowych "fajnopolaków" podnosił w swoim czasie argument, że Tusk nie mógł rozdzielić wizyt premiera i prezydenta w Smoleńsku, gdyż żeby coś rozdzielić to musi być to najpierw połączone. I tak jak było w przypadku wszystkich pozostałych "mądrości" i wrzutek dla lemingów, z czasem i w tej sprawie pojawiają się fakty którym już nie ma jak zaprzeczyć.
Dyrektor Agnieszka Wielowieyska (Kancelaria Premiera):
Wielowieyska napisał(a):

W momencie podjęcia decyzji o realizacji wizyty premiera Tuska w Rosji planowanej na dzień 7 kwietnia 2010 roku, KPRM wycofał się z przygotowań do obchodów w dniu 10 kwietnia 2010, bo tam nie przewidywano obecności Premiera. Do tego czasu KPRM było zaangażowane w przygotowywanie obchodów 10 kwietnia z powodu planowanego udziału Premiera.
(k. 191, tom III)
|
Jarosław Bratkiewicz, MSZ:
Bratkiewicz napisał(a):
|
Udział Premiera w obchodach 70 rocznicy zbrodni katyńskiej, w Katyniu, był rozważany,ale jedynie do dnia 27 stycznia. Niezajmowałem się hipotetycznym udziałemPremiera w obchodach w Katyniu na czele polskiej delegacji. W styczniu 2010 r. były tylkorozważania, kto stanie na czele polskiej delegacji: czy Premier czy Prezydent. Po 27 stycznia rozważania te skończyły się, gdyżwiadomym było, że na czele delegacji stanie Prezydent.(t. 9, s. 69)
|
https://docs.google.com/file/d/1pdeH...qO6/edit?pli=1
Panowie Szpeniu, AS82 i pozostali - to jak to było z tym rozdzieleniem?
EDIT: I w uzupełnieniu złotousty, prawdomówny Donald Tusk:
Tusk napisał(a):
|
""Nie znam żadnego raportu, w którym ktokolwiek organizowałby wspólną wizytę premiera, czyli mojej osoby i prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Nie ma takiej dokumentacji, nie planowano takiej wizyty. Prezydent Lecha Kaczyński w żadnym ze spotkań, w żadnej rozmowie i w żadnym z dokumentów nie proponował i nie sugerował wspólnej wizyty w Katyniu""
|
http://www.gazetaprawna.pl/wiadomosc...w_katyniu.html
"Panie profesorze Niesiołowski gratuluję i proszę złożyć gratulacje Panu Tuskowi i całemu rządowi, ze przez 6 lat tak nas prowadzili, w spokoju, że ja mogę tak spokojnie iść do domu, spokojnie wypić herbatę proszę pana, mogę spokojnie zjeść kolację, że nie boję się żadnych wrogów, nie boję się nikogo, naprawdę, i że mam spokojną emeryturę"